Biegaj z Dymkiem

dymek

Stanisław Dymek był zapalonym biegaczem amatorem i wielkim kibicem Sebastiana Coe, angielskiego lekkoatlety, dwukrotnego mistrza olimpijskiego na dystansie 1500 m. Kiedy urodził mu się syn nadał mu imię swojego idola. Wychowany w duchu sportu Sebastian Dymek zaczął wyczynowo trenować bieganie w klubie w wieku 15 lat, w Płocku, gdzie mieszka do teraz. Jak sam twierdzi jest po prostu skazany na bieganie.

Rekordy życiowe ma imponujące. 31:06 na dystansie 10 km i 1:09:50 w półmaratonie. Za swój sukces uważa. to że pomimo prawie 40-tki na karku, skutecznie rywalizuje z dużo młodszymi od siebie zawodnikami. Ma predyspozycje do biegów na 5 i 10 km, jednak w ostatnim czasie próbuje swoich sił w biegach trailowych, a po cichu myśli o debiucie na dystansie 100 km.

Tajniki treningu interesowały Sebastiana od początku jego przygody z bieganiem. Twierdzi, że był trudnym zawodnikiem, ponieważ zadawał dużo pytań swoim instruktorom. Wielokrotnie wręcz kwestionował ich decyzje, co było powodem częstych zmian trenerów. Na studiach w Toruniu na IV i V roku prowadził zajęcia z męską grupą sekcji lekkiej atletyki, a w 2012 roku pisał felietony o bieganiu pt. „Biegaj z Dymkiem” w lokalnej „Gazecie Wyborczej”. Później dużo osób pisało do niego prosząc o porady, plany i wskazówki. Wtedy postanowił sformalizować swoją trenerską działalność.

  – Praca trenerska jest dla mnie wyzwaniem – mówi. – Byłem kiedyś niepokornym zawodnikiem, więc teraz wiem, z czym musieli się borykać moi byli trenerzy. Sam aspekt biegowy jest najłatwiejszy. Trener musi też dotrzeć do zawodnika, sprawić, żeby był pewny siebie, ale także pokorny. Każdy zmaga się w życiu z jakimiś problemami, a trener często jest tą osobą, która powinna o tym wiedzieć, doradzić lub załagodzić pewne sytuacje. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem autorytetem dla swoich zawodników, a to sprawia, że muszę cały czas mocno pracować i doskonalić się w każdym aspekcie.

 

Sukcesy podopiecznych

Podopieczni Sebastiana odnoszą wiele sukcesów. Warto podkreślić, że jego najlepsza zawodniczka, Agnieszka Budek, legitymuje się “życiówkami” – 36:39 na 10 km i 1:22 w półmaratonie. Do wyników poniżej 40 minut udało się też doprowadzić jeszcze kilka kobiet,  natomiast u mężczyzn czołówka biega w granicach 34 minut na “dyszkę” i 1:18 w “połówce”.

Na co dzień Sebastian Dymek pracuje w Mazowieckiej Uczelni Publicznej w Płocku, bywa też konferansjerem na imprezach sportowych, których poprowadził ponad 250 i to nie tylko  biegowych. Założył też blog, który jest jego dumą oraz profil na Facebooku pod nazwą “Biegaj z Dymkiem”. Chciał dzielić się z czytelnikami swoją wiedzą, gdyż jest zapalonym statystykiem i historykiem biegowym. Pisze o własnych sukcesach oraz swoich podopiecznych. Prezentuje też różne ciekawostki, a czasami publikuje wywiady z interesującymi biegaczami.

Podczas zawodów zdarzają mu się czasami ciekawe sytuacje. Na mecie jednego z lokalnych biegów młody zawodnik, który przybiegł przed nim, powiedział mu, że jest zadowolony ze startu, bo wygrał z Dymkiem. Okazało się, że nie wiedział z kim rozmawia. Wyrazu twarzy tego młodego człowieka, gdy spiker wyczytywał nazwiska osób stających na podium, nigdy nie zapomni.  

  – Bieganie jest całym moim życiem – mówi. – Biegał tata, biegała żona. Kilka lat temu uświadomiłem sobie, że poza bieganiem i pracą nie mam innych znajomych. Bieganie jest na pewno pasją, momentami wpadającą wręcz w obsesję. Kilkakrotnie w życiu zmieniałem pracę. Zawsze w CV piszę w zainteresowaniach “bieganie”. To jest dobry punkt zaczepienia, żeby opowiedzieć o swoich sukcesach, determinacji i organizacji. Trzykrotnie podejmowałem nową pracę, bo mój przyszły szef… też był biegaczem. Od dawna mówię swoim znajomym, że bieganie to mój drugi zawód.

 

Poznaj biegaczki i biegaczy, o których piszemy na naszym portalu

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij