Biegający Kot Filemon 

biegajcy kot filemon

Sławomir Pietkun z Koleczkowa k. Gdyni już od najmłodszych lat był fanem sportu i turystyki. W liceum często brał udział w obozach wędrownych, rajdach górskich, a także sam organizował wycieczki. Bywał na Etnie, Rysach, Turbaczu, Trzech Koronach, Łysicy, Śnieżniku, Wielkiej Sowie, Szczelińcu Wielkim, Wysokiej Kopie oraz ulubionych szczytach, czyli Śnieżce, Szrenicy, a także Stogu Izerskim. Do biegania namówił go kuzyn i okazało się, że dobrze sobie radzi w tym sporcie, gdyż po roku treningów w swoim pierwszym półmaratonie w Pucku uzyskał wynik 1:37:13.

 

– Bieganie jest moim sposobem na życie – mówi. – To pewnego rodzaju forma terapii, która pozwala pozbyć się złych emocji, wyciszyć, a jednocześnie pozytywnie zmęczyć. Daje mi pewność siebie i wzmacnia charakter. Pozwala też cieszyć się otaczającą przyrodą i krajobrazem. Lubię długie, samotne wybiegania po trudnym technicznie i wymagający terenie.

 

Sławek ma na facebooku profil o nazwie “Biegający kot Filemon”. To na cześć kota z dobranocki, który był dociekliwy, uparty i zdeterminowany w osiąganiu swoich celów. Poza tym tak właśnie domownicy określają Sławka.

 

Jako zawodowy żołnierz uważa, że sport w wojsku jest niesłychanie ważny. Weryfikuje poziom przygotowania do wykonywania zadań, korzystnie wpływa na rozwój psychofizyczny, uodparnia na stres i pomaga zachować kondycję oraz zdrowie na wysokim poziomie. W ciągu roku dużo nie startuje, przygotowując się solidnie do 2-3 zawodów. Za sukces uważa pełne zadowolenie i dumę z osiągniętego celu w szczególności gdy warunki są trudne i wymagające. Jego wyniki prezentują się okazale: na 5 km – 18:39, na 10 km – 38:50, w półmaratonie – 1:27:53, a w maratonie 3:12:32. Ma też na koncie przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej w czasie ok. 31 godzin na dystansie ok. 146 km.

 

Największą frajdę dają Sławkowi starty w małych kameralnych biegach, które organizowane są przez podobnych do niego biegowych zapaleńców. Wtedy nie ważne są bogate pakiety startowe, lecz przyjacielska atmosfera i radość z biegania. Bardzo lubi uczestniczyć w biegach z serii parkrun. Ma na koncie udział w 63 takich wydarzeniach w Polsce, Włoszech oraz Niemczech. Jednak teraz głównie skupia się na startach w biegach przełajowych. Często łączy wyjazdy na zawody ze zwiedzaniem atrakcji turystyczno-krajoznawczych znajdujących się w danej okolicy.

 

– Moim marzeniem a jednocześnie planem biegowym na zbliżający się sezon 2023 jest ukończenie Wielkiego Szlema Komandosa – mówi Sławomir Pietkun. – Jest to cykl ekstremalnych biegów w umundurowaniu polowym z plecakiem o wadze 10 kg, gdzie każdy uczestnik ma do pokonania ćwierćmaraton (10,55 km), półmaraton, Setkę Komandosa (100 km), Nóż Komandosa (w tym roku 15 km), a także dystans maratonu.

 

Najczęściej trenuje po trasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, które  rozciągają się od Wejherowa po Gdańsk. Uważa, że to najlepsza kuźnia jego przygotowania biegowego. W otoczeniu przyrody, różnokolorowego ptactwa (często widzi przelatujące majestatycznie żurawie), czy też licznej zwierzyny (spotyka sarny, dziki, zające, lisy) można realizować treningi luźne i swobodne oraz te bardziej wymagające nastawione na siłę i wytrzymałość biegową. W tej nadmorskiej strefie można też pobiegać po solidnych górkach i w trakcie treningu zaliczyć nawet 1000 up przewyższenia.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij