Biegający Ortopeda

Projekt bez tytułu

Paweł Walasek kiedyś traktował bieganie jako wyjątkowo nudną formę aktywności. Angażował się w gry zespołowe: piłkę nożną i koszykówkę. W pewnym momencie, w chwili mierzenia się z wyjątkowo trudną sytuacją życiową, chcąc zapomnieć i choć przez chwilę nie myśleć o problemach, postanowił się mocno zmęczyć. Wyszedł  pobiegać i tak się zaczęło.

Paweł Walasek jest lekarzem chirurgiem, specjalistą ortopedą, na co dzień pracującym w jednym z warszawskich szpitali. Biegać zaczął 13 lat temu. Postanowił też prowadzić bloga: www.biegajacyortopeda.pl. Porusza tam tematy związane z kontuzjami narządu ruchu i profilaktyką kontuzji. Pisze też o kwestiach związanych z zasadami treningu,  odżywiania się oraz opisuje swoje starty w zawodach.

– Walczę z opiniami typu: „proszę zapomnieć o bieganiu” – opowiada. –  Oczywiście  bardzo często w bieganiu, zwłaszcza „wyczynowym”, ograniczenia mogą się pojawić, ale dla mnie bliższe jest sformułowanie, że nie ma przeciwwskazań do ruchu. Istotne jest tylko określenie jego zakresu i intensywności. Na początku byłem bardzo ostrożny wobec formy aktywności jaką jest prowadzenie bloga. Aż do momentu, w którym mój pacjent przekonał mnie, że niewielu ortopedów orientuje się dobrze w kontuzjach biegowych i może warto o tym opowiedzieć. Mnie z kolei dużą satysfakcję sprawia ich leczenie. Ten właśnie Pacjent pomógł mi założyć stronę, a ja po pewnym czasie bardzo polubiłem pisać, tematy wymyślając w czasie biegu.

Paweł Walasek odkąd pamięta, zawsze prestiżowo traktował maraton. Na początku chciał go po prostu przebiec bez zatrzymywania, następnie złamać 4 godziny, potem pokonać w 3.30.  Przez kilka lat nie mógł przełamać tej granicy. Do momentu, gdy zaczął trenować w grupie Markowych Biegaczy. Trening z innymi i współzawodnictwo poskutkowały bardzo dobrym wynikiem 3:12. Ten rekord Biegający Ortopeda uważa za swój największy sukces biegowy. Do tej pory ukończył 17 maratonów. Wielu biegaczy z Warszawy i okolic kojarzy go z bloga, obserwuje jego profil na Facebooku i korzysta z zawartych tam porad.

– Zawsze powtarzam, że trenowanie biegania nie polega wyłącznie na bieganiu – przekonuje. –  By osiągać wyniki, ale przede wszystkim uniknąć kontuzji, konieczna jest ogólna sprawność. Chodzi tu o trening posturalny mięśni „core”, pracę nad stabilizacją miednicy oraz właściwe rozciągnięcie mięśni  i powięzi zaangażowanych podczas biegu. Trening stabilizacji nie tylko wpływa na poprawę wyników, ale przyczynia się do ograniczenia kontuzji przeciążeniowych.

Biegający Ortopeda bardzo lubi trening „cross pasywny i aktywny”, czyli bieganie w lesie po pagórkach. Doskonałym miejscem wg niego do takiej aktywności jest rezerwat przyrody Horowe Bagno w Markach koło Warszawy. Obecnie nie „goni” za życiówkami, ale bardzo lubi się przyjemnie zmęczyć. Jest od tego uzależniony. Trening pozwala mu „czyścić głowę”. Szczególnie przygotowanie do maratonu, bo to kształtowanie takich cech jak konsekwencja i cierpliwość oraz umiejętność przełamywania słabości.

Lubi też pomagać innym. Pewien jego pacjent, obecnie już kolega, którego operował z powodu problemów z obu kolanami, miał nadwagę. Leczenie było długotrwałe. Po jego zakończeniu zobowiązał się, że przebiegnie maraton. Później spotkali się przypadkiem właśnie podczas maratonu.
– Gdy rozpoznał mnie na trasie, to wykrzyczał: „słuchajcie, tu biegnie doktor, który mnie operował, dlatego biegam” – wspomina Paweł Walasek. – Zebrałem oklaski. Potem przebiegliśmy razem cały dystans.

 

 

 

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij