Biegam z psem

biegam z pssem

Dariusz Grabowski, 52-latek z Wrocławia kilka razy próbował “zaprzyjaźnić” się z bieganiem. Zaczynał, potem przerywał aktywność na jakiś czas i tak w kółko. W końcu wziął się w garść i od 2011 roku biega regularnie. Trenuje 3-4 razy w tygodniu. Kiedyś bardziej jakościowo, a teraz jest to raczej trucht, chociaż czasami decyduje się na wykonanie podbiegów.

 

 – Bieganie jest dla mnie ucieczką od szarej rzeczywistości – opowiada. – Szczególnie od czasu, gdy zacząłem słuchać audiobooków podczas treningu. Ma też niewątpliwie wpływ na poprawę zdrowia. Aktywność ta jest zdecydowanie moją pasją, bo co innego zmusiłoby mnie do pobudki o czwartej rano? Poza tym jestem inkasentem, dużo chodzę, więc bieganie na pewno mi się przydaje.

Biegowy duet

Dariusz Grabowski biega tylko z psem. Czworonóg to “wielorasowiec”, wabi się Raito i ma 10 lat. Urodził się w schronisku dla zwierząt we Wrocławiu. Zaraz potem został adoptowany, więc nawet nie zdążył odczuć samotności. Pies i jego właściciel nie uprawiają canicrossu. Jeżeli startują w zawodach biegowych, to tylko za zgodą organizatora i oczywiście Raito jest zawsze na smyczy. Tak samo zresztą, gdy biegają po terenach leśnych, bo czworonóg miałby wielką chęć poganiania za zwierzętami. Jest bardzo przyjazny. Czasami nawet za bardzo. Łasi się, a gdy tylko ma okazję, to podkrada jedzenie. Lubi ludzi i psy. Rzadko wchodzi w konflikty, raczej ucieka.

Najdłuższy wspólny bieg Raito i jego właściciel wykonali na dystansie 35 km. Było to ok. 5-6 lat temu. Wystartowali też w kilku zawodach od 5 km do półmaratonu. Teraz na treningach pokonują do 15 km i w wolnym tempie. Dariusz Grabowski od pewnego czasu zaczął stosować metodę Galloway’a, czyli bieg przeplata marszem. Trzy miesiące temu postanowił też trenować w sandałach biegowych od Monk Sandals.

Teraz człowiek i pies często przemierzają trasę prowadzącą po koronie wałów nad Odrą. Zdarza im się też biegać brzegiem rzeki. Podbiegi natomiast ćwiczą na Wzgórzu Maślickim. Jeśli jest gorąco, to w poszukiwaniu cienia skręcają do pobliskiego lasu. Dariusz czuje radość ze wspólnej aktywności. Jest też wyczulony na potrzeby psa i jego bezpieczeństwo. Wybierając trasę zwraca uwagę, żeby przebiegała koło źródeł wody, a jak się nie da, to zawsze bierze wodę dla swojego czworonożnego przyjaciela.

 

Dzieli się doświadczeniem

W 2014 roku Dariusz Grabowski postanowił założyć profil na Facebooku o nazwie “Biegam z psem”. Chciał dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami i radością z aktywności z czworonogiem. Zamieszcza tam zdjęcia z treningów i startów w zawodach, a przede wszystkim publikuje  krótkie recenzje ze słuchanych podczas biegu adiobokoow. Za swój sukces uważa ukończenie pięciu maratonów, w tym jednego w górach oraz pokonanie dystansu pólmaratonu w 1:49 i to metodą Galloway’a. Natomiast maraton w Opolu uzmysłowił Dariuszowi, że biega się nie tylko nogami, ale i głową. Był przygotowany na czas w granicach 4:20-4:30, a przynajmniej tak sądził. Po starcie, wszystko szło bardzo dobrze. Na dwudziestym kilometrze zobaczył, że wyprzedza pacemakera, który prowadził zawodników na 4 godziny.

 

   – W tym momencie pojawiła się myśl “za szybko biegniesz, nie dasz rady” – opowiada. – Zwolniłem. Pobiegłem jeszcze 2-3 km i pojawił się ból nogi, tak silny, że na trzydziestym kilometrze już ledwo szedłem, oczywiście kulejąc. Po następnych dwóch zszedłem z trasy. Dowlokłem się pod prysznic, zastanawiając się co za straszna kontuzja mnie dopadła. Później sprawdziłem, o której mam pociąg do Wrocławia, a że mogłem się spóźnić, więc… musiałem pobiec na stację. Bez bólu. Nie było żadnej kontuzji. Sam sobie wmówiłem, że mnie boli, że nie dam rady. A była szansa na “złamanie” czterech godzin…

Najbliższe plany Dariusza Grabowskiego koncentrują się wokół zrzucenia wagi, gdyż nieco przytył ostatnio. Chce wreszcie wystartować w jakimś ultramaratonie. Marzy mu się Sudecka 100. Może zrobi to już w 2022 roku?

 

Poznaj biegaczki i biegaczy, o których piszemy na naszym portalu

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij