Bieganie z dzieckiem w wózku

majo biega

Przemysław Maj jest górnikiem, a po pracy biega dla odreagowania stresu. Jego treningi są specyficzne, bo pokonuje kilometry w towarzystwie synka Tymoteusza, która ma… 2,5 roku. Tak, to prawda, tyle, że Tymek jest w wózku, który pcha jego tata. W tym roku przygotowywali się do pierwszego wspólnego maratonu i to był główny cel na ten sezon.

  – Do ostatniej chwili nie było pewności czy wystartujemy, gdyż plany mogła pokrzyżować chociażby pogoda, np. ogromna ulewa, bądź huraganowy wiatr – mówi Przemysław Maj. –  Mimo to przygotowania szły pełną parą. Nasz wspólny start miał się odbyć podczas Silesia Marathon.

Trening z tatą

Tymoteusz jest przyzwyczajony do treningów, bo ,,biega” z tatą od 4 miesiąca życia. Przemek wiedział, że będzie musiał przyłożyć się do przygotowań, bo sam dystans jest sporym wyzwaniem, a pchanie przed sobą wózka, to dodatkowe utrudnienie. Chciał pobiec lepiej niż w swoim samodzielnym debiucie, gdzie uzyskał wynik 3:25′, więc jak sam twierdzi musiał być przygotowany tak, jakby biegnąc bez wózka miał ,,złamać” barierę 3 godzin. Ok. 90% wszystkich treningów wykonywali wspólnie zgodnie z założeniem planu, który nie uwzględniał obciążenia wózkiem.

Na miesiąc przed startem mieli “przetarcie” w Tyskim Półmaratonie, gdzie dodatkowym smaczkiem jest fakt, że bieg ma osobną kategorię dla biegaczy z wózkami. Tu należą się wielkie brawa dla organizatorów, za stworzenie takiej klasyfikacji. To bardzo sympatyczny ukłon w stronę aktywnych rodziców i możliwość pokazania postronnym kibicom, że taka forma aktywności jest możliwa. Jadąc na zawody Przemek był pewien swojej formy. Postanowił walczyć o jak najwyższe miejsce. Przez jakiś czas byli nawet na prowadzeniu. Rywale jednak nie odpuszczali. Po kilku kilometrach oddali pierwszeństwo, a cały czas naciskali kolejni zawodnicy. Rywalizacja trwała do samego końca. Na metę Tymek i jego tata wbiegli na drugim miejscu z czasem 1:25’03”. Pierwszy zawodnik uzyskał wynik 1:23’48”, a trzeci 1:25’16”. Jak więc widać poziom był bardzo wysoki. W tych zawodach wzięło udział  20 osób pchających wózki z dziećmi.   

 
Budzą zainteresowanie

  – Kiedy trenujemy z Tymkiem ludzie reagują bardzo pozytywnie – opowiada Przemysław Maj. – Kierowcy w samochodach oraz przechodnie pokazują kciuki w górę, pozdrawiają i życzą powodzenia. Czasami ktoś pyta, czy to bezpieczne dla dziecka i wtedy staram się wszystko wyjaśnić. Tymoteusz uwielbia ze mną ,,biegać”. To dla niego normalna część codzienności o każdej porze roku. Na początku bieganie z wózkiem było dobrym wyjściem, żebym mógł trenować i jednocześnie być z synem. Teraz to wielka przygoda i czas na wspólną rozmowę. Pokazuję mu różne mijane po drodze rzeczy i opisuję je. Poza tym świeże powietrze hartuje jego organizm i dotlenia.  

 

Przemek wymienia kilka elementów, które są ważne podczas biegania z wózkiem:

  •  to dziecko tu rządzi i jego potrzeby są najważniejsze,
  • nawet podczas zawodów, gdy dziecko tego potrzebuje, to trzeba się zatrzymać, gdyby coś się działo, ambicje sportowe schodzą na dalszy plan,
  • nie można biegać za wszelką cenę, ważne żeby dziecko cieszyło się takimi “szybkimi spacerami”,
  • warto wziąć ze sobą wilgotne chusteczki, pieluchy (gdy dziecko z nich korzysta), koc i folię przeciwdeszczową,
  • zawsze trzeba mieć ze sobą picie i przekąskę dla dziecka.

Podczas startu w Silesia Marathonie organizatorzy wybrali Tymoteusza i Przemka do akcji Maraton Bohaterów, co oznacza że zostali ambasadorami tych zawodów. Mieli sesję zdjęciową, nagrano z nimi podcast oraz film. Trasa była wymagająca. Inni biegacze  pozdrawiali, pytali o taką formę biegania i przybijali “piątki”, dzięki czemu łatwo było ją pokonać. Tymoteusz przez część biegu spał, a także śpiewał i rozmawiał z tatą zadając wiele pytań. Później na mecie dumnie prezentował kolejny medal. Debiut w maratonie Tymka wypadł świetnie, bo Przemek osiągnął wynik  3:14’26”.

 

Poznaj biegaczki i biegaczy, o których piszemy na naszym portalu

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij