Bieganie z rakiem przez życie

biegne z rakiem

Agnieszka Gościniewicz mówi o sobie, że jest normalną kobietą, która przez wiele lat prowadziła zwyczajne życie. Praca, dom, dwoje dzieci i zawsze permanentny brak czasu dla siebie. Kilka lat temu, żeby to zmienić zaczęła biegać. Po roku wzięła udział w swoim pierwszym biegu masowym na 10 km, a później w następnych, aż wreszcie wystartowała w Maratonie Warszawskim. Trenowała zwykle wieczorami. Odnalazła w tym swoją pasję, jak również reset i złapanie oddechu po ciężkim dniu pracy. Bieganie dawało jej siłę, coraz lepszą kondycję, odporność i dużą frajdę. Niestety w 2013 roku w ten  poukładany świat zawitał pasożyt, czyli nowotwór złośliwy piersi i postawił życie Agnieszki na głowie.

 

– Kiedy zakończyłam pierwszy, najbardziej inwazyjny etap leczenia w wakacje 2014 roku, usłyszałam od moich lekarzy, że mam żyć „normalnie” – opowiada. – Wtedy właśnie uświadomiłam sobie jak wiele znaczeń ma to słowo i zaczęłam szukać mojej własnej definicji „normalności”. Mam raka, ale to nie znaczy że nie mogę prowadzić życia, takiego jakie chcę, czyli z pasją, gdzie stawiam sobie wyzwania, na które przed chorobą zwyczajnie nie było czasu. Chciałam ten czas dobrze wykorzystać i przede wszystkim wróciłam do biegania.

 

Cztery miesiące po usunięciu piersi Agnieszka pojechała w Tatry, bo zawsze lubiła chodzić po górach, a nigdy nie miała na to czasu. To właśnie tam wymyśliła, że będzie prowadzić blog pod nazwą “Biegnę z rakiem przez życie”. Najpierw to była terapia dla niej samej. Takie wyrzucenie z siebie wyjętego roku z życia. Potem, gdy ludzie zaczęli czytać jej teksty, blog stał się terapią również dla nich.

 

Agnieszka jest z wykształcenia anglistą, tłumaczem i pedagogiem. Ma własną działalność gospodarczą, która polega na prowadzeniu dwóch przedszkoli i żłobka. Z dziećmi pracuje  z zamiłowania. 

 

Góry, zwłaszcza wysokie i trudne, stały się jej odskocznią od prozy życia, bo tam  “ładuje akumulatory”. Zawrat, Świnica, Czerwone Wierchy, Kościelec, Kozi, Orla Perć, Szpiglas, Rysy, Krywań, Rohatka, Czerwona Ławka, to tylko niektóre z pięknych miejsc które odwiedziła. W 2019 roku pojechała też na Kaukaz i w ramach prezentu urodzinowego weszła na Elbrus. Te 5642 m.n.p.m, było dla niej bardzo dużym wyczynem. Długo przygotowywała się do tej wyprawy i po raz kolejny dała radę sprostać wyzwaniu jakie sobie postawiła.

 

W pewnym momencie zainteresowała się żeglarstwem. Pływała po Bałtyku, jeziorach mazurskich oraz Morzu Śródziemnym. Najbardziej jednak lubi nasze morze ze względu na  deszcz, burze, sztormy i trudne warunki atmosferyczne, z którymi należy się zmagać. Przypomina jej to walkę z pasożytem, bo z nim też trzeba się brać za bary i pokazywać mu, że się nie poddaje. Tak było kilka lat temu podczas żeglowania z Bornholmu do Kołobrzegu. Sztorm, wiatr w porywach do 10 st. w skali Beauforta, potworny przechył i woda przelewająca się przez pokład. Dla niej był to fantastyczny żywioł, dający jej siłę do planowania dalszych wyzwań.
Zaczęła też zwiedzać świat. Była w Kanadzie, Norwegii, zjechała całe południe Europy i zakochała się w Azji. Chce tam jeszcze wrócić, a potem zwiedzić jeszcze Afrykę i Amerykę Południową. 

 

– Jeżeli człowiek stanie na krawędzi i uda mu się z niej zejść na właściwą stronę, to życie będzie już zupełnie inne – przekonuje. – Dokładnie tak było ze mną. Nie wiem ile tego życia jeszcze przede mną zostało, bo cały czas jestem poddana leczeniu, ale chcę je dobrze wykorzystać. Z perspektywy czasu, mogę powiedzieć że ten mój pasożyt to jedna z lepszych rzeczy jaka mi się przytrafiła. Jeśli dzięki moim działaniom choć jedna chora osoba zrozumie że rak to nie wyrok, że można z nim żyć aktywnie i z pasją – to jest to coś, co chcę robić przez resztę mojego życia. Chcę biegać, chodzić po górach, żeglować, bo pomimo braku jednej piersi i tej mojej niepełnosprawności, nadal jestem normalną kobietą. Moje marzenia? Te ekstremalne to na pewno wejście na siedmiotysięcznik, przepłynięcie Atlantyku i pokonanie jeszcze jednego maratonu, albo 1/2 triatlonu.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij