Biegiem na ryby  

biegiem na ryby

Dawid Petrów uważa, że sport ma we krwi po tacie, który zawsze był aktywny. Lubi też wędkowanie, a to hobby z kolei “odziedziczył” po dziadku. Bieganie przewijało się przez życie Dawida od najmłodszych lat. Uważa, że daje mu wolność i relaks psychiczny. Ukojenie przychodzi zwłaszcza po skończonym treningu. Uwielbia też rywalizację podczas zawodów, zwłaszcza na górskich ścieżkach, gdzie często staje w szranki z miejscowymi. Mieszka w Pruszkowie, dokąd jak sam mówi po prostu  przybiegł za żoną.

 

– Bieganie jest moją pasją – mówi. – Ale też relaksem, a na zawodach sporą dawką adrenaliny i rywalizacji. Właśnie ta druga mobilizuje mnie do cięższych treningów i stawiania sobie za cel, coraz to nowych wyzwań. Kiedyś były one dla mnie odległe, a teraz każdy trening mnie do nich przybliża.

 

Swoimi dwiema pasjami, czyli bieganiem i wędkowaniem Dawid chciał się dzielić z innymi, dlatego na Facebooku założył profil “Biegiem na ryby”. Pokazuje tam jaką frajdę sprawia mu jego hobby. Stara się motywować do tych aktywności, choć nie uważa się za eksperta w żadnej z tych dziedzin. Stwierdza, że najważniejsze, to czerpać radość z tego co się robi.  Uwielbia też fotografować i dlatego na swoim profilu zamieszcza sporo zdjęć zarówno biegowych jak i tych związanych z wędkarstwem. Niebawem zamierza nakręcić kilka filmów, które będą łączyć obie dziedziny.

 

– Każdą moją pasję traktuję na równi, z każdej potrafię czerpać same korzyści, a jak coś nie wyjdzie, to  szybko o tym zapominam – mówi. – Wyciągam wnioski i następnym razem zawsze jest lepiej.

 

Dawid Petrów z wykształcenia jest informatykiem. Obecnie pracuje w Warszawie i zajmuje się zarządzaniem, które sprawia mu dużo satysfakcji. Praca nie jest łatwa, bo dotyczy wsparcia użytkowników i finansów. Uważa, że są to dwa najbardziej niewdzięczne zajęcia informatyka. Umysł do pracy pobudza porannym treningiem biegowym, żeby był trzeźwy i gotowy do działania. Bieganie go uspokaja i daje sporo czasu na przemyślenia.

 

Twierdzi, że sukcesy biegowe są jeszcze przed nim. W tym roku rozpoczął starty w ultramaratonach. Poszło mu nieźle, bo w Ultra Wysoczyźnie na dystansie 53 km zajął 8 miejsce. Kolejnym wyzwaniem są zawody w Tatrach (60 km), a jak zdrowie pozwoli to może jeszcze w tym roku zaliczy bieg 80-kilometrowy. Bardzo lubi rywalizację, bo daje mu ona poczucie spełnienia i osiągania coraz to nowszych i wyższych celów.

 

Trenuje najczęściej rano przed pójściem do pracy. Przy braku kontuzji biega nawet 7 razy w tygodniu zgodnie z zaleceniem trenera, bez którego nie wyobraża sobie swoich osiągnięć. Obecnie jego tygodniowy kilometraż waha się między 70, a 90 km.

 

Uważa, że okolice Pruszkowa wyjątkowo nadają się do sportu. Można tu nie tylko biegać, ale także robić wypady za miasto na długie piesze wycieczki, czy też po wielu ścieżkach pojeździć na rowerze. Oczywiście Dawid korzysta z nich na biegowo. Rytmy i trening szybkościowy często wykonuje na bieżni stadionu klubu Znicz Pruszków. Natomiast na “górskie” crossy wybiera się do Łazienek Królewskich w Warszawie, a wybiegania robi w lesie w Komorowie oraz w Kampinoskim Parku Narodowym, gdzie wśród przyrody czas można spędzić miło i… na dużym “zastrzyku” adrenaliny podczas spotkania zwierząt. Kiedyś natknął się na dziki, a innym razem na uszkodzone gniazdo pszczół leśnych, po spotkaniu z którymi bił rekordy prędkości. Pewnego razu myślał, że ziemia się trzęsie, a to tylko obok przebiegało stado łosi.

 

Dawid chce biegać bez kontuzji i systematycznie poprawiać swoje wyniki. Myśli też o startach w kolejnych zawodach ultra, a zwłaszcza o Mistrzostwach Polski na takim dystansie. Marzy, żeby zmierzyć się z najlepszymi i sprawdzić ile mu jeszcze do nich brakuje.

 

Autor zdjęcia: Piotr Dymus.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij