Czerwiec ultramaratonki – podsumowanie Wiolki

Praca Dla Biegacza

Czerwiec w skrócie:

 

  1. Wizyta u fizjoterapeutki
  2. Powrót do biegania
  3. Rozpoczęcie treningów w Meon Ems Impulse Training Gdańsk
  4. Wycieczka rowerowa
  5. Premiera filmu “Na granicy widma” – dokumentu fikcyjnego, w którym miałam przyjemność grać
  6. Rozpoczęcie zapisów biegu charytatywnego “Bieg dla Martusi”
 

Mawia się, że do trzech razy sztuka.

 

Tak też było z moim powrotem do biegania. W maju odpoczywałam po biegu dookoła województwa, a w czerwcu miałam powrócić do regularnych, mocnych treningów. Taki był mój plan, jednak ciało miało swój własny pomysł. Odpoczynek zakładał delikatne treningi, których niestety nie realizowałam. Spróbowałam 15 i 25 maja. Ciało nie chciało współpracować. Moje podsumowanie maja możesz przeczytać tutaj, a dzisiaj zapraszam Cię do czerwcowej relacji.

 

Pozwoliłam sobie na dłuższą niż wstępnie planowałam przerwę. Trzecią próbę biegania zrealizowałam 16.06.2021. Ucieszyłam się ogromnie, gdyż tym razem ciało już się nie buntowało tylko pięknie współpracowało. Owszem, zarówno tętno jak i tempo pozostawiają wiele do życzenia, ale wiem, że po takim odstępie mój organizm potrzebuje chwilę czasu, aby przypomnieć sobie co i jak ma robić. Następnego dnia nie czułam żadnych dolegliwości. To cudowne, że mogę ponownie wrócić na ścieżki biegowe. Wpisy osób startujących w zawodach na grupach biegowych sprawiały, że moje serce tęskniło bardziej. Teraz jest już zadowolone, ponownie może biegać i cieszyć się pokonywanymi kilometrami.

 

Do tej pory w czerwcu, a w zasadzie od 16.06.2021, czyli przez 8 dni, przebiegłam 54,46 km. Nie jest źle, choć oczywiście może być lepiej. Zawsze jest coś, co można poprawić, a ja zamierzam się na tym skupić.

 

Co robiłam, gdy nie biegałam?

 

Po pierwsze byłam u mojej fizjoterapeutki z ProMotion. To od niej otrzymałam zgodę na powrót do biegania. Wiem też, że potrzebuję pracować nad wzmocnieniem całego ciała oraz nad aktywacją łuków stopy. Ćwiczenia przez nią zalecone wykonuję codziennie, choć nie zawsze włączę zegarek, aby to udokumentować.

 

Aby wzmocnić całe ciało, a jednocześnie nie przeznaczać na to zbyt dużej ilości czasu postanowiłam wypróbować treningi w Meon EMS Impulse Training w Gdańsku. Byłam nastawiona sceptycznie. Raz, że kombinezon, który ma wspomagać pracę moich mięśni kojarzył mi się delikatnie mówiąc z niezbyt przyjemnym uczuciem. Dwa, nie bardzo wierzyłam, że ćwicząc pół godziny osiągnę jakiekolwiek rezultaty. Już wiem, że byłam w błędzie. Treningi są świetne, a postępy jakie dają mojemu ciału są odczuwalne bardzo szybko. Jestem jednak pewna, że jest to zasługa nie tylko samego sprzętu, gdyż sam kombinezon jest tylko rzeczą. W mojej opinii tak szybkie postępy widzę dzięki wykwalifikowanemu trenerowi, który czuwa nad całym treningiem oraz mojemu zaangażowaniu. Adam Pieniek, gdyż o nim mowa, za każdym razem wita mnie, podaje odpowiedni kombinezon, dopytuje o samopoczucie, stan zdrowia i sprawności na dany dzień, prowadzi trening i nadzoruje moje poczynania. Czuję, że jestem w dobrych rękach. Jak te treningi przełożą się na bieganie? O tym przekonam się już w lipcu, podczas zawodów TriCity Trial, a później w październiku podczas biegu 100 km Bizon Ultra Trial.  Na ten moment widzę, że zwiększają moją siłę. Podczas wczorajszego treningu biegowego nogi pod górkę swobodnie pracowały, tak jakbym biegła po płaskim. 

 

To, że nie mogłam wcześniej biegać nie oznaczało, że nic nie robiłam. Rozciągałam się, korzystałam z maty do akupresury, rolowałam mięśnie i pojechałam z mężem na wycieczkę rowerową. Co prawda w planie mieliśmy dwa dni, jednak zrealizowaliśmy tylko pierwszy. Powodem był wyjątkowy upał, a także reakcja organizmu mojego męża na szczepienie. Po pokonaniu 92 km najpierw Szlakiem Grzymisława, a później Szlakiem Nadwiślańskim R9 wróciliśmy do domu. Trasa jaką wytyczyłam jest bardzo malownicza, różnorodna nawierzchnia dróg, lasy, jeziora, Wisła, miasteczka i wsie są warte odwiedzenia. Mijaliśmy Pelplin, Gniew, Tczew. Jeśli więc masz ochotę na taką wycieczkę rowerową, a do tego chcesz połączyć ją ze zwiedzaniem to warto podzielić ją na dwa dni. 

 

W tym miesiącu odbyła się w końcu premiera filmu, dokumentu fikcyjnego zrealizowanego zamiast wystawy prac artystycznych. Owa wystawa miała mieć miejsce na koniec października 2020 r. Ze względu na regulacje związane z sytuacją zdrowotną w kraju nie mogła dojść do skutku w pierwotnej formie. Aby dzieła artystów (w tym moja wykonana szydełkiem Meluzyna) mogły zostać pokazane wymyślono inna formę, formę filmu. Nie jest to jednak zwykły dokument oprowadzający po wystawie. “Na granicy Widma” będzie dostępny publicznie, lecz jeszcze nie teraz. Na razie film prezentowany jest na różnych wystawach. Gdy tylko będzie to możliwe, to zamieszczę link do tej produkcji.

 

Pamiętasz jeszcze mój bieg dookoła województwa pomorskiego i ulewny jedenasty dzień tegoż biegu? Metą było miasto Dzierzgoń. Podczas całego dnia bardzo wspierali mnie zawodnicy z Sekcji Lekkoatletycznej DKS Powiśle Dzierzgoń. Jedna z dziewczynek nie mogła biegać, gdyż miała zaplanowaną operację. Znalazła jednak sposób aby mnie wspierać. Wraz z Mariuszem Godzieba jeździła samochodem i mnie w ten sposób dopingowała. Niestety po operacji nastąpiły poważne komplikacje i teraz Martusia potrzebuje Naszego wsparcia. Wiadomo o co chodzi. Aby ratować jej sprawność potrzebne są pieniądze. Gmina Dzierzgoń zorganizowała bieg charytatywny dla tej dziewczynki, na który serdecznie Cię zapraszam. 

 

Ja, poza tym, że wezmę wraz z mężem i synem udział w samym biegu przekazuję na licytację kilka rzeczy:

  • mój medal za przebiegnięcie 1000 km w 14 dni i zajęcie 1 miejsca na świecie,
  • koszulkę, w której obiegałam województwo
  • oraz “Tronditle” –  przygodową książkę dla dzieci mojego autorstwa.

 

Liczę, że będziesz. A jeśli z jakiś powodów nie możesz wspomóc Martusiu to przekaż tą wiadomość swoim znajomym. 

 

Link do zapisów “Biegamy dla Martusi”

 

 

Ściskam, Wiolka

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij