Czy wszystkie umowy zlecenia będą oskładkowane?

Praca Dla Biegacza

Dla firm i pracowników związanych ze sobą formą umowy zlecenia, szykuje się prawdziwa rewolucja. Rząd zapowiedział, że od stycznia 2022 wszystkie umowy zlecenia mają zostać oskładkowane. Skąd ten pomysł i jak oceniają go eksperci?

 

  Od wielu miesięcy między innymi w ramach Rady Dialogu Społecznego konsultujemy z partnerami pomysł ozusowania umów zleceń. Związki zawodowe i większość organizacji pracodawców są przychylne temu rozwiązaniu. Rozmawiamy o tym także z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych – w wywiadzie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” na początku tego roku poinformował Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej (MRiPS).

 

Jak wskazywał, zmiana, która miałaby wejść w życie już od stycznia 2022, miałaby być kolejnym krokiem w kierunku likwidacji nadużywania innych form zatrudniania niż umowa o pracę oraz negatywnych konsekwencji, jakie dla systemu ubezpieczeń społecznych ma łączenie różnego rodzaju umów, czyli tzw. zbieg tytułów. To m.in. niskie świadczenia emerytalne i rentowe, jakie będą otrzymywać osoby pracujące na podstawie umowy zlecenia w przyszłości.

 

Zbieg tytułów, czyli co?

Zacznijmy jednak od podstaw. Co to takiego „zbieg tytułów”.  Dziś przepisy są tak skonstruowane, że pozwalają na odprowadzanie składek na ubezpieczenia społeczne jedynie od części osiąganego przychodu w przypadku kilku tytułów do ubezpieczeń. Najczęściej na rynku możemy spotkać połączenie umowy o pracę z umową zlecenia (55 proc.), gdzie podstawę obliczania składek na ubezpieczenia społeczne stanowi zazwyczaj  wynagrodzenie z umowy o pracę, która wystawiana jest zazwyczaj na wysokość płacy minimalnej. Zaś od wynagrodzenia otrzymywanego z umowy zlenienia, przedsiębiorca płaci tylko składkę zdrowotną, dzięki czemu zleceniobiorca otrzymuje wyższe wynagrodzenie – o około 30 proc. Jednocześnie na swoją emeryturę odprowadza składki jedynie z pierwszej części wynagrodzenia, czyli pensji „etatowej”. A jeśli jej wysokość wynosi tyle, ile płaca minimalna, to i składki na przyszłość są minimalne. W przypadku, gdyby ta osoba całe wynagrodzenie otrzymywałaby z umowy etatowej, to wysokość odprowadzanych składek byłaby wyższa.

Skalę tego zjawiska, na zlecenie ZUS, prześwietliła Fundacja Instrat. Z przygotowanego przez nią raportu wynika, że z ponad 16 milionów zatrudnionych osób w Polsce, 6,4 proc., czyli ponad milion ubezpieczonych łączy zatrudnienie na umowie o pracę, zlecenia lub samozatrudnienie. Dzięki temu mechanizmowi mogą oni odprowadzać składki w niepełnym wymiarze. Choć przyjęło się, że z tego rozwiązania najczęściej korzystają ludzie młodzi, raport fundacji wskazuje na coś innego. Aż 2/3 ubezpieczonych ze zbiegiem tytułów do ubezpieczeń społecznych to osoby powyżej 40. roku życia. A ich dochody wcale nie są niskie. W większości przypadków (87 proc. ubezpieczonych ze zbiegiem tytułów) osiągane przychody są wyższe o 50 proc. niż przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej i wynoszą ponad 7,5 tys. złotych.

 

Niskie emerytury

Praca Dla BiegaczaEksperci Instratu wskazują, że cechą naszego systemu podatkowo-składkowego jest jego degresywność, co w praktyce oznacza, że najbogatsze osoby wcale nie płacą wyższych, a niższe od przeciętnych podatki i składki. Istotnym elementem systemu, który to umożliwia jest właśnie wyłączenie części dochodów z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne w konsekwencji zbiegu tytułów do ubezpieczeń społecznych. Przez to – zdaniem fundacji – obecny system jest sprzeczny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej.

 

 Zbieg tytułów do ubezpieczeń społecznych nie jest z definicji złym lub niepożądanym zjawiskiem. Jednak zapisana w polskim prawodawstwie możliwość odprowadzania niższych składek w sytuacji osiągania dochodów z dwóch lub więcej form zatrudnienia pogłębia niesprawiedliwość na rynku pracy i jest rozwiązaniem niespotykanym w skali europejskiej – twierdzi Michał Hetmański, ekonomista i współautor raportu.

Wtóruje mu prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS, która podczas konferencji przedstawiającej wyniki raportu mówiła tak: – Nigdzie indziej na Starym Kontynencie nie jest możliwe, aby umowa, która generuje dla zatrudnionego największy dochód, nie pracowała na jego emeryturę.

Stanisław Szwed przekonany jest, że ozusowanie umów zleceń pozytywnie wpłynęłoby na wysokość emerytur obecnych pracowników pracujących na podstawie umowy zlecenia.

 

  Dążymy do tego, by Polacy otrzymywali jak najwyższe świadczenia emerytalne, które pozwolą godnie przeżyć jesień życia. Obecne rozwiązania tego nie gwarantują, dlatego analizujemy różne warianty i rozmawiamy z naszymi partnerami społecznymi o rozwiązaniach korzystnych dla osób pracujących na umowach zlecenia. Bierzemy pod uwagę nie tylko bieżącą sytuację, ale również zachodzące trendy demograficzne i procesy starzenia się społeczeństwa. Z tej perspektywy kluczowe jest wypracowanie takich rozwiązań, które w odpowiedni sposób zabezpieczą przyszłych emerytów – mówił Stanisław Szwed podczas konferencji zorganizowanej w ramach publikacji raportu Fundacji Instrat.

 

Co na to pracodawcy

Choć wiceminister przekonuje, że w kwestii ozusowania umów zleceń większość przedstawicieli rynku pracy mówi jednym głosem, to w praktyce znajdziemy różne opinie na ten temat.

  Nie znamy jeszcze szczegółów tego projektu, jednak wprowadzenie jednolitego dla wszystkich podatku od wynagrodzeń powinno wiązać się z obniżeniem klina podatkowego. Z pewnością nie zgodzimy się na jeszcze większe skomplikowanie systemu liczenia składek płaconych przez przedsiębiorców. Ten system powinien być prosty – komentował na łamach “Rzeczypospolitej” Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

 

Z kolei Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) uważa, że rząd jak najszybciej powinien zająć się pracami nad rozwiązaniami wprowadzającymi ozusowanie wszystkich umów zleceń.

 

  Prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska słusznie zwróciła uwagę na czynniki wpływające na wysokość emerytury w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Wbrew obiegowej opinii, poziom świadczeń emerytalnych nie jest kształtowany w głównej mierze przez ich waloryzację, która służy przede wszystkim ochronie siły nabywczej emerytur w obliczu inflacji. Tym, co faktycznie determinuje poziom świadczenia otrzymywanego z ZUS po przejściu na emeryturę jest – po pierwsze – wartość odprowadzonych składek w okresie kariery zawodowej oraz – po drugie – wiek przejścia na emeryturę – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

 

Jego zdaniem trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla sytuacji, w której osoba uzyskująca taki sam dochód z dwóch umów płaci niższe składki, niż gdyby pochodził on z jednej umowy.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij