James biega po bułki

james

Artur Kamiński znany jest jako James. Tak nazywają go przyjaciele oraz domownicy. Mieszka w podwarszawskim Józefowie. Biegać zaczął dziesięć lat temu. Jego przyjaciel, u którego w pracy (duża międzynarodowa korporacja) był challenge dotyczący ilości kroków wykonanych w danym dniu, poprosił, żeby mu towarzyszył w porannej wycieczce biegowej do lasu. Wtedy przebiegł pierwsze 3 kilometry. Po pewnym czasie żona powiedziała mu, że jak już wstaje o 5:00 rano, żeby biegać, to może od razu kupiłby świeże bułki. Co to za problem tak ustawić trasę, że odwiedzić osiedlowy sklep… 

 

– Dzięki bieganiu poznałem i cały czas poznaję wspaniałych ludzi, z wieloma bardzo się przyjaźnimy – mówi Artur. – To jest w tym chyba najważniejsze. Bieganie jest również pasją, formą odreagowania. Lubię wybiec do lasu, wsłuchać się w szum drzew, śpiew ptaków i odciąć od dnia codziennego.

 

Jest Property Managerem i zarządza Parkiem Logistycznym, jak sam twierdzi, chyba największym w Polsce. Na facebooku założył profil “James biega po bułki”. Poprzez ten kanał chciał jak największą ilość osób “zarażać” bieganiem i ruchem na świeżym powietrzu. Stara się, z przymrużeniem oka, prezentować bieganie, szczególnie to bliżej natury, w terenie, w górach. Cieszy się z każdego dotarcia do mety i przybijania “piątek” w trakcie biegu. Nie jest typem “ściganta”. Woli delektować się trasą i podziwiać widoki np. podczas zawodów w górach, które uwielbia. Za swój sukces uważa ukończenie Łemkowyny Ultra Trail (150 km) i zeszłorocznego Biegu Ultra Granią Tatr (71 km).

 

Wspólnie z Jędrkiem Maćkowskim, prowadzącym blog “Od grubasa do ultrasa” i kilkoma innymi osobami, tworzą unikatowy na skalę nie tylko polską, dwumiesięcznik Magazyn ULTRA. Współtworzą również portal www.kingrunner.com z aktualnym kalendarzem biegów górskich i ultra. O swojej pasji opowiadają w podcaście BLACK HAT ULTRA. Sami też tworzą podcasty związane z tematami biegów ultramaratońskich. Są to cykle: Magazyn Ultra i Czekając na Ultra.

 

Artur chce móc ciągle w zdrowiu i z uśmiechem na ustach biegać po polskich górach: Bieszczadach, Beskidzie Niskim, Tatrach. Marzy, żeby ruszyć na szlak gdzieś na północy Europy, może do Norwegi i spotkać tam Kiliana Jorneta. Szwecja też kusi go swoimi bezkresnymi szlakami. Natomiast do trenowania w stolicy poleca Falenicką Ścieżkę Biegową. Często z grupą przyjaciół zapuszcza się do Kampinosu, gdzie jest wiele ciekawych tras.

 

Odkąd pamięta na treningach towarzyszy mu suczka Pola rasy Golden Retriever. Pewnego wiosennego poranka, gdy razem dobiegali do lasu o godzinie 6:00 było jeszcze ciemno. Nagle czworonóg zniknął Arturowi z pola widzenia. Woła, krzyczy, szuka – bez skutku. Zaczął więc wracać po śladach zostawionych na świeżym śniegu, ale widział tylko swoje. Po kilometrze zobaczył, że odciski łap psa zatoczyły kilka kółek, a potem biegły do domu. Po chwili odebrał telefon, bo dzwoniła jego córka z pytaniem, czy zabierał Polę na bieganie, bo właśnie stoi przed domem i chce się dostać do środka. W taki sposób dziesięcioletnia psina zakomunikowała, że ma już dość i woli poleżeć na kanapie zamiast w biegu zwiedzać okoliczne lasy. Jednak na następny trening znów dała się namówić.

 

Więcej o bieganiu Artura tutaj: Ucieczka do ultra

 

Zdjęcie: Dariusz Boroń – Góry w Biegu

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij