Joanna Ostrowska – sport pomaga w zarządzaniu

Praca Dla Biegacza

Joanna Ostrowska zarządza rodzinną siecią Osti-hotele, w skład której wchodzą hotele Kossak, Senacki oraz Nobilum (jego otwarcie planowane jest w 2021 roku, a także Restauracją Cafe Oranżeria. Aktywna fizycznie była od zawsze. Od dzieciństwa jeździła na nartach, wspinała się na skałkach, a na przełomie liceum oraz studiów zaczęła uprawiać taniec sportowy w klubie, który był jej wielką pasją przez siedem lat. Kiedy poznała przyszłego męża, zaczęła przygodę z wyścigami MTB. Chociaż startowała na krótszych dystansach, to także było to źródło cennych doświadczeń. Podobnie jak udział w imprezie Ironman 70.3 w Gdyni, czyli zawodach triathlonowych, których uczestnicy mają do pokonania 1,9 km płynąc, 90 km jazdy na rowerze i 21,1 km biegu. W tej ostatniej imprezie wystartowała dwa razy na dystansie sprinterskim, za pierwszym razem pół roku po narodzinach pierwszego dziecka.

 

Co czuje, drobna blondynka, kiedy dobiega na metę Sprint-Ironmena? Zaczęła Pani inaczej patrzeć wtedy na świat?

To ogromna adrenalina i radość. Zawody są perfekcyjnie zorganizowane, biorą w nich udział osoby młodsze, starsze, niepełnosprawni, każdy pokonuje swoje ograniczenia. Udział w tej imprezie był potwierdzeniem tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Potrzebny jest tylko cel, który chce się zrealizować. Nawet teraz, kiedy o tym mówię, aż się uśmiecham do siebie na myśl tamtych emocji.

Jak reaguje Pani, kiedy słyszy od swoich współpracowników, że czegoś się nie da?

Nauczyłam się akceptować, że tak może być. Jednak zawsze staram się na ten temat rozmawiać, bo zdecydowanie należę do tych osób, dla których nie ma takich rzeczy. To kwestia odpowiedniego podejścia, zaplanowania i percepcji. Tego także nauczył mnie sport.

W jednym z wywiadów stwierdziła Pani, że wyczynowe uprawianie sportu pomogło Pani przejść przez kryzys wywołany pandemią. W jaki sposób?

Praca Dla BiegaczaOd kilku miesięcy towarzyszy mi grafika, która jest jednym z kadrów filmu Tolda Philipsa „Joker” z hasłem „Giving up is not an option”. Zdjęcie umieściłam nie tylko w różnych punktach biura, ale także mieszkania. Lockdown i wywołany tym kryzys wpłynął na mnie mobilizująco. Od samego początku starałam się z optymizmem patrzeć na wyzwania, jakie przynosi on każdego dnia. Mam oczywiście w tyle głowy czarny scenariusz, ale przede wszystkim skupiam się na tym, aby z obecnej sytuacji wyciągnąć jak najwięcej wniosków. A zdobyte doświadczenie stało się fundamentem do odbudowania tego, co straciliśmy. Lata ćwiczeń, wyrzeczeń i potu zostawionego na treningach, a także rodzicielstwo, procentują tym, że kolejne pojawiające się trudności bardziej mobilizują mnie do działania, niż zniechęcają. Przekłada się także na dojrzałość i lepszy leadership.

Czy sport pomaga w zarządzaniu zespołem? Co ułatwia? Co utrudnia?

Obecna sytuacja jest na tyle nieprzewidywalna, że ciężko jest cokolwiek zaplanować na przyszłość. Jest to psychicznie dość mocno obciążające, ale nie jest mi to stan obcy. Wszystkie porażki i zwycięstwa, które doświadczyłam uprawiając sport, a także doświadczenie macierzyństwa, na pewno przekładają się na większą odporność psychiczną. Dzięki temu nauczyłam się większej cierpliwości i odpuszczania (już nie zawsze musi być po mojemu), ale także wpływają na szybkość podejmowanych decyzji (z jednej strony wolę poczekać tydzień, aby mieć 100 proc. pewność, że decyzja jest właściwa, z drugiej są takie tematy, gdzie inni zastawiają się długo, a ja decyzję podejmuję od razu).

To wszystko przekłada się na lepsze zarządzanie ludźmi i budowania z nimi relacji, a w konsekwencji ich zaangażowania. Mam świadomość tego, jak ważny wpływ mają emocje lidera na funkcjonowanie zespołu (i podczas zawodów sportowych). I to w sytuacji kryzysowej, kiedy większość z nas ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa, wynikające z niewiadomej. Plan działania, stała komunikacja z załogą i klientem, pokazanie ludziom, że mamy cel i działamy wspólnie, mimo trudnych decyzji, które musimy także podejmować, powoduje, że to poczucie bezpieczeństwa rośnie, a ludzie chcą generować pomysły. To są rzeczy, których także nauczyłam się dzięki uprawianiu sportu.

 

Obecnie jesteśmy w wyjątkowym dla nas wszystkich czasie, ale proszę powiedzieć, jak na co dzień pomaga Pani w pracy uprawianie sportu?

Aktywność fizyczna to dla mnie okazja do odreagowaniu stresu i poprawienia kondycji psychicznej. Endorfiny oraz adrenalina robią swoje. To w końcu ważny element dbania o zdrowie, bo siedzący tryb pracy niesie określone konsekwencje, dlatego sport naprawia to, co zostało “zepsute” w ciągu tygodnia.

Kiedy zatrudnia Pani nowe osoby do zespołu, szuka Pani wśród kandydatów osób z zamiłowaniem do aktywności?

Praca Dla BiegaczaNie, przede wszystkim liczy się dla mnie doświadczenie na danym stanowisku. Cenię osoby, które mają pasję i lubią to co robią, są energiczne, chętnie się uczą i mają zamiłowanie do hotelarstwa. Oczywiście, kiedy w odpowiedzi na pytanie o hobby słyszę o dyscyplinach, które i ja uprawiam, to automatycznie czuję większą sympatię, ale nie jest to czynnik decydujący o zatrudnieniu. Jednocześnie staram się włączać pracowników w różne inicjatywy obniżające poziom stresu i umacniające zespół. Kilka tygodniu temu z jego częścią  po raz kolejny pobiegliśmy w Poland Business Run. Zrobiliśmy to nie tylko po to, by pomóc ludziom po amputacjach, ale także, by budować zespół wokół wspólnych wartości. Budowanie teamworku wokół wartości to także jeden z elementów dobrych relacji, które zawsze, bez względu na czasy i wyzwania, są KPI lidera.

Pani zarządza siecią hoteli. Aktywnie uprawia sport. Do tego wychowuje dzieci. Jak udaje się pani połączyć te wszystkie elementy?

Jest miłość do sportu i miłość do dzieci. Obecnie większa jest ta druga. Z jednej strony cieszą mnie ich osiągnięcia, a z drugiej chcę im pokazywać, co mnie pasjonuje, dlatego staram się ćwiczyć razem z nimi. Sama lubię indywidualne treningi personalne raz w tygodniu, pływanie a także – od czasu do czasu – jazdę na rowerze.

Jednak myślę, że u mnie jest łatwiej z tym połączeniem. Sportową pasję dzieli ze mną także mój mąż, który może pochwalić się większymi sportowymi osiągnięciami. Dzięki temu rozumie, jakie znaczenie dla ogólnej kondycji psychofizycznej ma dobry trening i udział w zawodach. Oboje nie zapominamy o tym aspekcie. Dzięki temu, że dzieci chętnie same z siebie angażują się wspólne z nami w aktywności fizyczne, możemy robić dwie rzeczy równocześnie – uprawiać sport i zajmować się ich wychowaniem. A macierzyństwo to dla mnie swego rodzaju gimnastyka artystyczna. 

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij