Listopad ultramaratonki – podsumowanie Wiolki

Praca Dla Biegacza

Listopad w skrócie:

  1. Kolejne egzamin za mną. Tym razem opanowałam “Podstawy Przygotowania Motorycznego i Trening Siłowy”
  2. Ukończyłam swój pierwszy, górski ultramaraton – chociaż Lament Świętokrzyski chciał mnie zatrzymać na dłużej.
  3. Przebiegłam tylko nieco ponad 199 km.
  4. Zaplanowałam kalendarz biegów na 2022 rok.
  5. Nadal prowadzę darmowe treningi online. W poniedziałki i czwartki, o 10:10 spotykaliśmy się na żywo – ćwiczenia wzmacniające ręce.
  6. W sumie wyznaczyłam 1805 km trasy biegu dookoła Polski.
  7. Cyklicznie uczęszczam na nocne biegi z dzikami oraz biegi śledzia (wtorki i środy)
  8. Przeprowadziłam wywiad z zawodniczką CrossFit z Cross Camp Synergia – Anitą Dianą Weber
 

Zgubiłam listopad.

Od Lamentu Świętokrzyskiego minęło tylko 16 dni, a mi wydaje się, że to wieczność…

 

 

Może dlatego, że wydarzyło się w sumie już całkiem sporo? Patrząc na swoje podsumowanie widzę jak wiele zrealizowałam, a przecież to są tylko rzeczy prywatne. Ja jeszcze pracuję tworząc strony internetowe. W tym miesiącu lwią część listopada pochłonęły mi prace nad dwoma projektami. Pierwszym z nich jest strona dla centrum podologicznego Feet Clinic w Gdyni, drugą projekt, z którego potrzebowałam zrezygnować w trakcie wdrożenia… 

W biznesie jest jak w życiu… Obie strony muszą chcieć tego samego, inaczej nic z tego nie wychodzi. A jeśli, ktoś traktuje Cię nie po partnersku, niezgodnie z Twoimi wartościami, jeśli czujesz, że ze współpracy będą tylko kłopoty, to (pamiętaj, że to tylko moja opinia) lepiej podziękować, zrezygnować, wycofać się, niż brnąć dalej. 

 

Ja wycofałam się. Owszem, poniosłam straty. Zarówno finansowe jak i czasowe, ale… dalsze działania niosły za sobą jeszcze większe ryzyko i same kłopoty. 

 

Może także dlatego mam wrażenie, że listopad mi uciekł? Napracowałam się solidnie, a efektu finansowego nie ma? Może…

 

 

W konsekwencji zostałam z licencją na 10 platform szkoleniowych, ale ze spokojną głową i szacunkiem do siebie. Także, jeżeli znasz kogoś, kto potrzebuje stworzyć platformę szkoleniową, to pamiętaj, że mogę w tym pomóc.

 

 

A Lament Świętokrzyski? 

To było niesamowite doświadczenie we mgle, mroku i z czarownicami.

Co przeżyłam, ile razy się przewracałam i dlaczego, opisałam oczywiście zaraz po powrocie na swoim blogu. Ponieważ maiłam dużo refleksji i wniosków, relację tą podzieliłam aż na dwie części. 

 

Obie przeczytasz tutaj:

cz.1 i cz.2

 

Zajęłam 7 miejsce wśród kobiet, a 50-te w klasyfikacji ogólnej. Dystans 84 km (a według mojego zegarka 85,31 km) z przewyższeniami 2569 m pokonałam w 12 h 5 min i 35 sek. Jestem zadowolona, choć oczywiście wiem, że mogę lepiej. Ale nie w tamtym momencie. Na Lamencie pobiegłam najlepiej jak potrafiłam. Zrobiłam kilka błędów, które dały mi jeszcze więcej doświadczenia. Cieszę się, bo dzięki obserwacji siebie wiem, co mam do poprawy i jak biegać, aby biegać lepiej. 

Także lekcje wyciągnięte, plan rozpisany i sukcesywnie, dzień po dniu realizowany.

 

Jedno z najważniejszych wydarzeń związanych z biegiem dookoła Polski to oczywiście wyznaczanie trasy biegu. Za mną już 1805 km, które udostępniłam na stronie wiolkaczurynska.pl. Wstępną trasę publikuję, abyś Ty mogła, mógł pomóc mi ją sprawdzić. Jestem jednak spokojna o samą trasę, gdyż mój kolega, Michał skontaktował mnie z zespołem geodetów, którzy… tak się składa… i powiedz mi, że to przypadek… przez ostatnie trzy lata pracowali nad wyznaczeniem granic Polski. 

Także będę miała informacje z pierwszej ręki. Uf… jeden duży kamień z serca. 

Oby tylko sytuacje polityczna i epidemiologiczna się unormowały, bo jeśli granice nie będą dostępne, to jak ja tam przebiegnę? 

 

W dziwnym świecie żyjemy…

 

 

Na dzisiaj to koniec, bo… zgubiłam listopad. 

 

Ściskam, Wiolka

Biegająca Trenerka i Dietetyczka

 

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij