Łukasz Łaniewski – ratownik medyczny, na pierwszej linii

Projekt bez tytułu

W dobie pandemii koronawirusa uwaga wszystkich zwrócona jest na służbę medyczną. To od pracujących tam specjalistów zależy nasze zdrowie i życie. W obecnej kryzysowej sytuacji, oni właśnie znajdują się na pierwszej linii ,,frontu” i dbają o nasze bezpieczeństwo. Warto słuchać ich zaleceń i rad. Oto kilka wskazówek od Łukasza Łaniewskiego, ratownika medycznego z Olsztyna, biegacza i ultramaratończyka oraz blogera prowadzącego profil Medicrunner, który jest praktycznie w samym środku wydarzeń.


– Od 10 marca miałem 4 przypadki, gdzie podejrzewano koronawirusa – relacjonuje. – Spośród nich 2 osoby zostały przewiezione na oddział zakaźny w Ostródzie. Na podstawie wywiadu i objawów istniało u nich bardzo duże podejrzenie zakażenia. Na szczęście wyniki badań to wykluczyły. Okazało się, że pozostałe dwie osoby miały grypę. Dyspozytorzy przeprowadzają tak szczegółowy i dokładny wywiad, że przesiew jest duży.


Łukasz Łaniewski opowiada też o bardzo nieodpowiedzialnych zachowaniach pacjentów. Obawiając się leczenia szpitalnego nie mówią prawdy, czyli tego że właśnie wrócili z zagranicy. Tak było ostatnio w Olsztynie. Przy wywiadzie dyspozytorzy często wyczuwają kłamstwo i starają się ich ,,przycisnąć”. Niedawno pewien człowiek zgłosił, że ma objawy, takie jak przy koronawirusie i właśnie wrócił z Włoch. Okazało się, że to nieprawda, nie był zagranicą. Chodziło mu tylko o wykonanie badań. Zespół transportowy stracił czas na przewiezienie go Ełku do Ostródy.


– Objawy wskazujące na koronawirusa to: wysoka gorączka, kaszel, ciężka duszność, bóle stawowe – wylicza Łukasz Łaniewski. – Wirus ten powoduje obustronne zapalenie płuc. Na powikłania, czy też ryzyko śmierci po zakażeniu najbardziej narażeni są pacjenci obciążeni astmą, rozstrzeniem oskrzeli, chorobami układu sercowo-naczynowego, chorobami płuc i onkologicznymi.


– Osoba, która ma objawy wskazujące na koronowirusa nie powinna iść do lekarza, ani też zgłaszać się na SOR – mówi Łukasz Łaniewski. – Ma tylko zadzwonić na dyspozytornię pod nr 999 lub do Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej dla danego regionu zamieszkania.


– Klamki w blokach mieszkalnych itp. najlepiej jest dotykać przez chusteczki nasączone alkoholem, bo teoretycznie powinien on zabić wirusa – radzi. – Na tych bez alkoholu i innych twardych powierzchniach, jak opisują najnowsze amerykańskie badania, wirus może się utrzymywać do 3 dni.


– Jakiś czas temu podawano, że powinno się zachować odległość ok. 1,5 metra od siebie. Na ulicach, ścieżkach, w sklepach itp. Jednak ostatnio mówi się już o 3 metrach. Koronawirus może utrzymywać się w powietrzu przez 3 godziny. Oczywiście przy bezwietrznej pogodzie. Jeśli biegacze chcą trenować wspólnie, to najlepiej w małej grupie, zachowując odległości. Lepiej jest nie biegać z kimś kto kicha i smarcze. Dobrze jeśli biegnący w grupie ustawiają się gęsiego i przy skraju strony, którą się poruszają, kiedy widzą z naprzeciwka przechodniów i innych biegaczy – dodaje ratownik medyczny.


Praca Łukasza Łaniewskiego jest trudna. Zwłaszcza teraz. Istnieje realne zagrożenie zakażenia wirusem. Cała załoga po przewiezieniu każdego pacjenta z objawami koronawirusa musi zdezynfekować karetkę odpowiednimi środkami. Przy przewozie takiej osoby, używają specjalnego dezynfektora w aerozolu. To jest gaz zabijający wirusa. Pracują też w jednorazowych maseczkach z filtrem, goglach oraz specjalnych strojach ochronnych, jeśli istnieje podejrzenie, że pacjent jest zakażony.


Redakcja Pracy Dla Biegacza dziękuje Łukaszowi i wszystkim pracownikom służb medycznych za ich poświęcenie i zaangażowanie w czasach epidemii.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij