Myślę, więc biegnę

myslę, więc biegnę

Iwona Latańska z Puław nigdy wcześniej regularnie nie uprawiała żadnej aktywności sportowej. Kiedy zaczynała chodzić na siłownię lub ćwiczyć oglądając filmy na YouTube, żeby zrzucić zbędne kilogramy i “pozimową oponkę”, zawsze brakowało jej motywacji na wytrwanie w postanowieniu. Jedynie pływanie na basenie jej pasowało. Jednak ta aktywność nie dawała takich rezultatów, jakie chciała osiągnąć. Kiedy kolejny niewykorzystany karnet na siłownię wylądował w koszu, pełna frustracji i obaw postanowiła spróbować biegania. Dała sobie 2 miesiące na odpowiedź, czy to jest to co chce robić. I stał się cud! Bieganie bardzo się jej spodobało i już nie liczyły się takie efekty jak zrzucenie wagi, jędrniejsze ciało, czy pozbycie się “oponki” na brzuchu. Ta aktywność po prostu niesamowicie ją ekscytowała, a fascynacja nią trwa do dzisiaj mimo, że minęło już 7 lat od rozpoczęcia tej przygody.

 

Po pierwszych startach na dystansach 5 i 10-kilometrowych odkryła, że “kręcą” ją wręczane na mecie medale. To było takie ziszczenie marzenia z dzieciństwa. Potem wzięła udział w kilkunastu półmaratonach, aż wreszcie została  maratonką. Teraz kilkadziesiąt medali zdobi jej “ściankę chwały”, a 8 statuetek i pucharów świadczy o tym, że stawała na podium.

 

– To bardzo przyjemne, zwłaszcza że nikt nie robi się młodszy – opowiada Iwona Latańska. – A ja niespecjalnie się ścigam, chyba że z samą sobą. Wyznaję zasadę, że cała radość jest w grze, nie w wygranej. A apetyt wciąż rośnie. 3 lata temu spodobał mi się triathlon. Teraz mam za sobą już 7 startów w tego typu zawodach na różnych dystansach. Najdłuższy był olimpijski. Obecnie przygotowuję się do 1/2 Ironmana.

 

W pewnym momencie założyła na Facebooku profil pod nazwą “Myślę, więc biegnę”. Stara się na nim dzielić pasją biegową, ale i luźnymi przemyśleniami, bo pisarską swobodę ma odkąd pamięta. Zauważyła, że kiedy biegnie, często wchodzi w stan luzu myślowego co oznacza, że wiele problemów się rozwiązuje, a do głowy przychodzą różne dowcipy. Lubi humor i pisanie treści z przekąsem. Nie chce tych myśli zachowywać dla siebie, dlatego postanowiła je przekazywać swoim odbiorcom.

 

Jak wielka jest siła portali społecznościowych okazało się, gdy przystąpiła do akcji charytatywnej podczas zapisów na Półmaraton Warszawski w 2017 roku. Zebrała wtedy  całkiem pokaźną kwotę na rzecz fundacji dla dzieci autystycznych. Dwoiła się i troiła, żeby zachęcić ludzi do datków, wymyślała nawet piosenki i odzew był bardzo duży. Jest też twórcą challenge’u #projektmapa16, w którym chodzi o przebiegnięcie dowolnego dystansu rejestrowanego w każdym województwie.

 

Iwona Latańska jest z wykształcenia pedagogiem resocjalizacyjnym i pracuje jako wychowawca z młodzieżą po przejściach, skierowaną sądownie do młodzieżowego ośrodka wychowawczego. To praca wymagająca pełnej koncentracji umysłu, stałego napięcia i umiejętności odroczenia emocji, czyli pełna kumulacja stresu. Dlatego musi umieć sobie z tym radzić, mieć swój sposób odreagowania, a sport doskonale się do tego nadaje. Można się odstresować podczas biegania w leśnych okolicznościach przyrody. Poza tym jak sama mówi, trzeba mieć czym zaimponować młodzieży. Zwłaszcza jak się właśnie skończyło 50 lat.

 

Iwona Latańska biega średnio 3 razy w tygodniu. Wykorzystuje różne jednostki treningowe: podbiegi, interwały i długie wybiegania. Teraz do tygodniowych wyzwań doszło również kolarstwo i pływanie. Przynajmniej raz w tygodniu wykonuje też ćwiczenia siłowe i porządną sesję rozciągania lub jogi. Czasami kiedy czuje, że potrzeba jej odpoczynku, to zwalnia nieco obroty lub zwyczajnie odpuszcza trening. Zawód jaki wykonuje nie sprzyja regularnej aktywności fizycznej, bo pracuje na zmiany, również nocami. To wszystko sprawia, że traktuje swoją sportową pasję elastycznie.

 

– Z jednej strony jestem bardzo zmotywowana, ale z drugiej wiem, że nic nie muszę – opowiada. – Co najwyżej chcę i to bardzo.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij