Niedźwiadki Biegają

1

Ania i Artur Niedźwiedzcy, to małżeństwo z Lubina. Na Facebooku prowadzą profil “Niedźwiadki biegają”. Uwielbiają przemierzać górskie szlaki, dlatego przyjaciele mówią na nich Marynka i Janosik. Biegają od 2015 roku. Artur w młodości przez 14 lat grał w piłkę ręczną. W późniejszym wieku już nic nie trenował. Kiedy zaczął zauważać, że sporo przytył postanowił to zmienić. Na początku nie mógł przebiec więcej niż 5 minut. Dla byłego sportowca było to dużym szokiem. Ania nie miała wcześniej do czynienia ze sportem. Dlaczego zaczęła biegać? Żeby inne dziewczyny nie podrywały jej męża na treningu – przyznaje śmiejąc się. 

 

Ania i Artur mają trzech synów. Najstarszy trenuje Krav magę, średni sztuki walki, a najmłodszy gra w piłkę ręczną. Czasami biegają razem z rodzicami. “Niedźwiadki” zdecydowanie lubią startować w zawodach górskich, nie ważne na jakim dystansie. Wcześniej wiele razy brali udział w biegach ulicznych, a obecnie wolą trail. Sami przyznają, że bawią się bieganiem.

 

– Ta wspólna pasja łączy nas i to bardzo – mówią. – Jest istotną częścią naszego życia. My nie tylko biegamy. Jesteśmy też pasjonatami pieszych górskich wędrówek po naszych kochanych Sudetach. Robimy dzikie wycieczki, gdzie poznajemy bardzo dziwne miejsca w górach. Te przygody opisujemy na swoim profilu chcąc “zarażać” pasją do gór i biegania. Aktywność to jest nasz czas – wspólny, rodzinny, bez spiny. Bardzo cementuje nasz związek.

 

Ania pracuje jako “konserwatorka powierzchni płaskich”, Artur jest górnikiem, a dokładnie operatorem maszyn w KGHM. Nie zawsze mogą trenowac razem, bo to zależy od ich obowiązków zawodowych. Uważają, że aktywność fizyczna pozwala im być lepszymi pracownikami.

 

Za swój największy sukces uznają to, że mogą biegać razem. Miło wspominają przygodę na  Ultra Rzeźniku w 2018 roku, a także Garmin Ultra Race w Radkowie, gdzie na trasie prawie doszło do “rozwodu”, a jednak na metę wbiegli z uśmiechem.

 

Ania często staje na podium. W swoim debiucie w biegu ultra na wspomnianym już Ultra Rzeźniku, na dystansie 115 km zajęła 3 miejsce wśród kobiet. Takie samo trofeum wywalczyła podczas Bison Ultra Trail (105 km). Sama przyznaje, że największą satysfakcję miała z ukończenia, jako jedna z trzech pań, piekielnie trudnego ultra Diabelskie Koło Gór Suchych w Sokołowsku. Cieszy ją też wynik z półmaratonu w Poznaniu, gdzie osiągnęła czas  1:34. Artur za swój największy sukces biegowy uważa wynik 2:56:29 z 2017 roku w maratonie w Wiedniu. Zrobił to po dwóch latach biegania.

 

“Niedźwiadki” do trenowania polecają trasy biegowe w Górach Suchych, Wałbrzyskich, Sowich i ich ukochanych Górach Kaczawskich. Często tam biegają mając wiele różnych przygód. W Bieszczadach mieli bliskie spotkanie z żubrem, a także łosiem. Najedli się wtedy sporo strachu, ale pod górę śmigali niczym sam Killian Jornet. Innym razem Ania z dobroci serca poczęstowała Artura jakimś izotonikiem, którego nigdy wcześniej nie pił. Skutek był taki, że nastąpiła “awaria”, a w pobliżu żadbego “toy-toya” nie było. Inni biegacze mieli niezłą uciechę, gdy ściągał spodnie na środku pola.

 

– Nie lubię biegać z tym dziadem, bo mnie cały czas wkurza – mówi Ania śmiejąc się. – Tak na serio, to bardzo lubię, gdyż zawsze mnie zmotywuje i co jeszcze lepsze, rozśmieszy. To jest zawsze świetnie spędzony czas razem, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.


– Lubię biegać z Marynką, bo to jest czas kiedy do woli mogę ją wkurzać – ripostuje Artur.

– Na poważnie, to cieszę się z każdego wspólnego kilometra. Wystarczy, że Ania jest obok i jakoś tak lżej się robi na sercu.

 

W tym roku “Marynka” wystartuje w lipcu w Tatra Sky Maraton (42 km), w sierpniu w Tatra Fest Bieg (65 km), a wspólnie planują pobiec 105 km w październikowym Bison Ultra Trail.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij