Pasja biegania

pasja biegania

Powody rozpoczęcia przygody biegowej bywają różne. Jednak to dość nietypowe, żeby zostać “wkręconym” w tę aktywność dla żartu. Kolega Joanny Zdobych mieszkanki Pietrzykowa położonego niedaleko Kalisza, zapisał ją na Bieg Lwa Legnickiego na dystansie… półmaratonu. Podjęła wyzwanie mimo, że do tamtej pory nie biegała. Wykonała jeden trening na dzień przed startem, a następnego wzięła udział w zawodach. Było to w 2012 roku. Od tamtej pory złapała bakcyla i zaczęła sobie stawiać kolejne biegowe cele.

 

– Bieganie to moja pasja, która bardzo mi pomaga w codziennym życiu – opowiada. – Nie tylko wtedy gdy mam za dużo energii i muszę ją rozładować, ale również kiedy jej potrzebuję. Gdy jestem zmęczona, smutna czy zła, daję z siebie 100%. Mam mało czasu dla siebie, a bieganie to chwile, kiedy mogę pobyć poza domem, sama ze sobą. Lubię je za to, że mogę stawiać sobie cele, które są zależne tylko ode mnie.

 

Jednym z biegowych marzeń Joanny był start w maratonie. Ten pierwszy raz nastąpił we Wrocławiu. Kolejny cel to zawody za granicą. Wybór padł na Barcelonę. Wspomina, że po biegu całe ciało ją bolało, a wejście po schodach było dużym problemem. Jednak atmosfera zawodów i poczucie szczęścia sprawiły, że zapisała się na następny. Wystartowała w  Rock&Roll w Lizbonie, ale tym razem ze względu na kontuzje zaliczyła półmaraton. Za to w kolejnym roku wzięła udział w dwóch maratonach: w Madrycie i Berlinie. Wtedy też zamarzyła, żeby pobiec na królewskim dystansie w stolicy każdego kraju Unii Europejskiej. Chce także wystartować na innych kontynentach: w Dubaju, Bostonie, Nowym Yorku, a także po Murze Chińskim.

 

Joanna zawodowo zajmuje się sprawami kultury fizycznej i sportu w Wielkopolskim Związku Kolarskim. Ma prawie dwuletniego synka Kubę, z którym zdarzało jej się biegać pchając przed sobą wózek z nim w środku. Wykonywała tak nawet 2-godzinne wybiegania. Obecnie trenuje przeważnie wieczorami, gdy położy dziecko spać. W pasji biegowej wspierają ją mąż,  teściowa, szwagierka, siostry i przyjaciółka. W tygodniu pokonuje od 50 do 70 km trenując  4-5 razy.

 

Na Facebooku założyła profil “Pasja biegania” traktując go jak pamiętnik. Publikuje tam  relacje z treningów, zawodów i biegowych zagranicznych podróży. Chce w ten sposób motywować i inspirować innych do realizacji własnych marzeń. Za swój największy sukces uważa start po urodzeniu dziecka po raz pierwszy na dystansie ultra, czyli  w 56-kilometrowym Garmin Ultra Race w Radkowie. Nie było łatwo, bo miała rok przerwy od biegania, przeszła rekonwalescencję po cesarskim cięciu, a także przybrała kilkanaście dodatkowych kilogramów po ciąży.

 

Trenuje nad zalewem Murowaniec, pokonując wokół niego malowniczą trasę. Biega także w położonych niedaleko lasach. Są tam doskonale oznaczone i zadbane ścieżki do uprawiania tej aktywności. Czasami wybiera się w góry, żeby trenować podbiegi. Jej ulubiony dystans na zawodach to półmaraton, bo chociaż jest męczący nie powoduje takiego wyczerpania, jak np. zdarza się to podczas biegów ultra. Jednak większą satysfakcję odczuwa po ukończeniu maratonu. Kiedyś w trakcie zawodów na Zimowym Ślężańskim Maratonie Górskim zgubiła się na szlaku. Była zmęczona,  odwodniona i na wieść, że jest 2 km poza trasą – popłakała się. Jednak do mety dobiegła. I wciąż chce w te góry wracać.    

– Moje najbliższe biegowe marzenie to ukończenie Sudeckiej Setki 25 czerwca – opowiada Joanna Zdobych. Traktuję to jako prezent na 30 urodziny. Mam też nadzieję na kontynuowanie zwiedzania Europy startując w maratonach. Jesienią chcę pokonać królewski dystans w Pradze.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij