Pasja Chrzanka

chrzanek

Patryk Chrzanowski wychowywał się w duchu sportu. Jego ojciec był zawodowym kolarzem i olimpijczykiem z Atlanty, więc on siłą rzeczy od dziecka był aktywny. Potem różne obowiązki sprawiły, że zarzucił trenowanie. W 2013 roku postanowił wrócić do kolarstwa i kupić rower. Zanim to jednak nastąpiło, aby poprawić sprawność ogólną zaczął biegać. Pewnego dnia wybrał się na trening po Górach Sowich wraz z kolegą, który przygotowywał się do maratonu. W trakcie aktywności wysłuchał opowieści o bieganiu i po powrocie do domu zaczął szukać zawodów w okolicy, żeby spróbować swoich sił. Wystartował w Biegu na Śnieżkę i dostał solidny wycisk. Emocje oraz unikatowa przyroda Karkonoszy rozpaliła iskierkę w jego sercu. Zapisał się na kolejne zawody, porzucił plan o zakupie roweru i już pozostał przy bieganiu.

 

– Trudno jest mi opisać słowami, jak dużo zawdzięczam bieganiu – opowiada Patryk Chrzanowski. – Zanim wróciłem do trenowania, byłem w trudnej sytuacji życiowej. Aktywność pozwoliła mi odzyskać radość z życia. Od dziecka chciałem coś osiągnąć w sporcie, ale z różnych przyczyn nie było mi to dane. Bieganie obudziło we mnie tego małego chłopca z wielkimi marzeniami. Miałem świadomość, że jeżeli chcę je zrealizować, to muszę na to ciężko pracować. Jeździłem za granicę, bo tak łatwiej było mi zarobić na starty i treningi. Wróciłem do szkoły. Ożeniłem się i założyłem rodzinę. Zawsze chciałem być w grupie sportowej, więc ją stworzyłem. To, gdzie dziś jestem, zawdzięczam bieganiu.

 

Patryk na stałe nie jest związany z żadnym zawodem. Chwytał się różnych zajęć: pracował sezonowo za granicą, prał dywany i trenował innych. Obecnie ten ostatni kierunek jest dla niego najważniejszy. Aktualnie udziela konsultacji i wskazówek trenerskich grupie dwunastu osób. W ubiegłym roku przeprowadził się do Ostroszowic, małej wsi u podnóża Gór Sowich. Na Facebooku założył profil o nazwie “Pasja Chrzanka”, bo po każdym starcie w zawodach czuł potrzebę opisywania swoich emocji i przeżyć. Później powstał blog.

 

Patryk Chrzanowski osiąga bardzo dobre rezultaty. Jego rekordy życiowe to: na 5 km – 16:12,  w półmaratonie, który jest jego ulubionym dystansem – 1:12:58, a na królewskim dystansie – 2:39:52. Za swój sukces uważa zwycięstwo w biegu “Cross Mokrzeszowski” po niespełna roku treningu.  Wtedy też obiecał sobie, że już nigdy w życiu się nie podda i nie zrezygnuje ze sportu.

 

Duży nacisk kładzie na trening uzupełniający. Wykonuje ćwiczenia na siłowni, stabilizujące, gimnastykę oraz jogę. W tygodniu biega od 6 do 12 razy, a kilometraż waha się od 60 do 160 km. Kiedy spróbował biegać więcej, to wytrzymał tylko 3 tygodnie i jak sam uważa, nie był to dobry trening. Jego najbliższy cel, to poprawa rekordu życiowego w półmaratonie.

 

– Moim marzeniem jest złoty medal Mistrzostw Polski – mówi. – Myślę o tym od dziecka. Daję sobie na to jeszcze dziesięć lat. W tym czasie chcę się odnaleźć w sporcie. Zdaję sobie sprawę z tego, że będę potrzebował pomocy. Do tej pory trenowałem na własną rękę.

 

Okolice, gdzie mieszka, to prawdziwy biegowy raj o urozmaiconym terenie. Piękne trasy prowadzą przez szlaki Gór Sowich. Często też biega po crossowych ścieżkach prowadzących przez wioski leżące u podnóża gór. Kiedyś wystartował w zawodach górskich w Srebrnej Górze. Biegnąc na czele stawki, nagle znalazł się na drodze prowadzącej przez przełęcz Woliborską. Znał te tereny doskonale i wiedział, że nie powinienem tam być. Zawrócił, a po jakimś czasie napotkał innych zawodników, których poinformował o pomyłce. Organizator na kładzie szukał uczestników biegu po lesie. Patryk Chrzanowski teraz się z tego śmieje, ale wtedy nie było mu do śmiechu.  

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij