Pasja życia – pasja biegania

Praca Dla Biegacza

Bardzo chciałem szerzej przedstawić w środowisku biegowym parę niesamowitych biegaczy, bardzo ciekawych ludzi. Od kilku lat regularnie spotykam biegowe małżeństwo – Sabinę i Leszka Chwalisz.

Ten artykuł to forma relacji z mojej wizyty u nich. Z małżeństwem Chwaliszów spędziłem wspaniały wieczór, za który bardzo dziękuję. Ugościli mnie pięknie. Sabina wspaniale gotuje, a moi znajomi wiedzą, że wśród biegaczy przoduję w tematach aktywnego zachwycania się jedzeniem. To była rozmowa o ciekawym, aktywnym życiu, pełnym ludzi, kontaktów, budowania relacji, zawsze z ludźmi. Znalazłem z nimi wspólny język.

 

Skupmy się na dzisiejszych bohaterach.

To bardzo aktywni i pozytywni ludzie, którzy mocno angażują się w życie społeczności biegowej. Poznaliśmy się na parkrunie w Rumi ponad 3 lata temu. Pierwszy pojawił się Leszek, który zaczął od marszów nordik walking. Niebawem dołączyła do niego małżonka Sabina, która od razu zaczęła na biegowo. To niesamowite małżeństwo, które ma wielki wkład w to, że na rumskim parkrunie panują rodzinne klimaty. Wśród regularnych uczestników parkrun znajdziemy ich dzieci, wnuki oraz innych biegaczy z rodziny, w sumie ok. 10 osób. Do tego dochodzą przyjaciele, których namówili na bieganie, np. Jacek z Bydgoszczy. Na 300 parkrun w Rumi to trzydzieści osób my bierzemy” – obiecują. Często pomagają przy organizacji biegów, a Sabina robi herbatki i ciasta dla biegaczy.

Od Chwaliszów bije energia. Są otwarci i bardzo lubią ludzi. Bycie częścią społeczności to element ich biegowej pasji. To także ludzie, którzy kochają życie, są aktywni.

Trochę historii

Sabina biegała już w szkole. Wśród 700 dziewczyn była najlepsza we wszystkich sportach. Była gimnastyczką i lekkoatletką.

Jaką biegaczką jest Sabina? Świetnie opisuje to małżeńska rozmowa, której się przysłuchiwałem.

  – „W sobotę pobiegła parkrun, w niedzielę dyszkę, a w poniedziałek dołożyła piątkę” – relacjonuje Leszek.
– „Bo ta dyszka w niedzielę to było dla mnie zbyt mało”ripostuje Sabina.

Leszek wspomina parkrunowe początki

   – „Ja pierwszy raz poszedłem na dzień ojca.”

O bieganiu swojej żony opowiada z podziwem

– „Sabina biega na luzie, ja trochę wysiłku muszę włożyć. Ja nie wiem kiedy ona przestanie (biegać), czy ona w ogóle przestanie. Mówi, że chyba do końca roku. W tej chwili ma 72 lata i nikt jej nie przebija”

– „W momencie gdy zaczną mnie gonić, to szybciej pobiegnę. Ja strasznie lubię biegać. Jak wybiegnę sama, jaki zapach tych łąk, pola… sarenkiwtrąca Sabina

Sabina Chwalisz ma ukończonych już ponad 100 biegów parkrun. Leszek zbliża się do 100. Nie ma co się dziwić, to małżeństwo ze stażem 50 wspólnych lat, więc w małżeństwie też jest 100 (jak mówi Leszek, razem liczy się podwójnie). W ramach parkrunowej turystyki odwiedzili Chełm, Bydgoszcz, Piłę.

Biegają od kilku lat. Sabina jest gwiazdą Ligi Biegowej. W kategorii 70+ od 15 miesięcy jest zawsze najlepsza na dystansach od 5 km do półmaratonu. Miesięcznie biega 1-2 półmaratony, 7-8 piąteczek, 2-3 x 10 km. Mawia, że  „lubi sobie pobiegać”. Ostatnio przebiegła 28 km i tak się świetnie czuła. Po biegu poleżała 5 minut i jak gdyby nigdy nic ruszyła do domowych obowiązków.

Leszek stara się biegać 2x w tygodniu.

 

Poza bieganiem też aktywnie

Leszek realizował się zawodowo pływając na statkach. Ta praca to był też sposób na poznawanie świata. Wcześniej był wojskowym, a z Sabiną razem pracowali w Gdyńskich Zakładach Gastronomicznych. Sabina była szefową kuchni, potem zarządzała sklepami i magazynami w Gdyńskiej Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej. To ta osoba, która wszystko załatwi, wszystkiego dopilnuje.

Leszek ma swoją pasję – modelarstwo. Zdjęcie wykonanego przez niego galeona możecie podziwiać

Sabina uwielbia dzieci, ogród i budowanie domów (kilka już wybudowała). To kobieta, która z każdym się dogada, znajdzie wspólny język. Sabina jeszcze chciałaby wybudować jakiś dom.

Są emerytami, ale nie mogą usiedzieć na miejscu. Pomagają innym. Swego czasu rozwozili gazety, w ten sposób przez 2,5 miesiąca pomagali koledze, który miał operację. O 3 rano jechali w trasę. Codziennie na Hel – łącznie 180 km.

  – „Jak rozwoziliśmy gazety to Sabina biegała”  mówi Leszek. Mąż samochodem a żona w Pucku biegiem na skróty.

– „Co się stało, coś się Pani stało, ktoś Panią goni”zapytał napotkany w Pucku mężczyzna.

 – „Nie, ja pracuję jako kurier, więc biegam, bo ja trenuję.” – z uśmiechem odparła Sabina.

Kolega pytał Leszka dlaczego tak mało na paliwo wydają, codziennie robią 10km mniej. – „Bo Sabina biega”.

 

Lubią ludzi, wszystkich chwalą, są zachwyceni środowiskiem biegowym  Wszędzie trafiają na ludzi przyjaznych.

Leszek”Ty wszystkich ludzi kochasz,”

Sabina„bo mało kto ma wady”

Skąd się to bierze? Niech pointą rozmowy będą słowa Leszka

 

  – Spotykamy się, lubimy się, rozmawiamy. Razem z tym pędem, powietrzem nabieramy takiej empatii, że lubimy tych ludzi …

 

Praca Dla Biegacza

Poznaj biegaczki i biegaczy, o których piszemy na naszym portalu

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij