Projekt GSS + GSB = 1000 km

gss+gsb

Bieganie pobudza wyobraźnię. Do tego stopnia, że kiedy starty w zawodach to za mało, wtedy czasami rodzą się pomysły, które wielu niebiegaczom jeżą włos na głowie i wydają się nie do zrealizowania. 27 sierpnia o godzinie siódmej rano ze Świeradowa Zdroju Łukasz Pawłowski z Częstochowy wyruszył w góry, żeby zrealizować swój od dawna wymarzony projekt. To nietuzinkowa wyprawa, której celem jest pokonanie biegiem za jednym razem dwóch najdłuższych szlaków górskich w Polsce, czyli Głównego Czerwonego Szlaku Sudeckiego im. Mieczysława Orłowicza (GSS) oraz Głównego Czerwonego Szlaku Beskidzkiego im. Kazimierza Sosnkowskiego (GSB).

 

Łukasz przez znajomych i przyjaciół nazywany jest Włodkiem. To weganin, który czasami publikuje swoje teksty na profilach Vege Runners i Planeta gór. Biegać zaczął w 2009 roku. Po wystartowaniu w zawodach na 10 km, a potem w półmaratonie w Żywcu od razu spróbował biegów ultra. Od początku poczuł, że właśnie takie zawody mu pasują, a zwłaszcza te w górach. Dla niego ultra to góry.

 

Lubi dużo biegać i osiąga świetne wyniki. Wygrał I Wielkanocny Ultramaraton Jurajski (63 km), zajął 3 miejsce w Biegu 7 Szczytów (240 km), był piąty w Rennsteig Marathon (43 km). Startował w biegach ultra w wielu krajach np. w Dalmacja Ultra Trail (118 km), w Madeira Island Ultra Trail (115 km), w Brocken Ultramarathon z Getyngii na Brocken (81 km), w Ultra Turyngia (100 km), w Transgrancanaria (126 km), a także w Lavaredo Ultra Trail (119 km). Był też dwukrotnie uczestnikiem festiwalu UTMB w Alpach.

W 2013 roku bez pomocy suportu w rekordowym wtedy czasie pokonał trasę Głównego Szlaku Beskidzkiego, najdłuższego górskiego szlaku w Polsce o długości ok. 520 kilometrów i sumie podejść wynoszącą ponad 20 000 metrów. W jego skład wchodzą Bieszczady, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki oraz Beskid Śląski. Rok później za swój cel obrał Główny Szlak Sudecki o długości ok.440 kilometrów i sumie podejść ponad 10 000 metrów. Ten łańcuch górski obejmuje Góry Izerskie, Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kamienne, Góry Czarne, Góry Sowie, Góry Stołowe, Góry Orlickie, Góry Bystrzyckie, Masyw Śnieżnika, Krowiarki, Góry Złote i Góry Opawskie. Niestety planu nie zrealizował przez kontuzję i zmuszony był zakończyć zmagania na ok. 401-kilometrze.

 

– Od tamtej pory myślałem, żeby pokonać te dwa szlaki za jednym razem – opowiada Łukasz. – Chciałem przesunąć swoje granice możliwości i poznać jeszcze lepiej własne ciało. Oczywiście do całego projektu podchodzę z głową i rozsądkiem.

 

Realizacja tego zamierzenia nie była jednak łatwa i odwlekała się w czasie. Brakowało czasu, urlopu, pieniędzy, formy, a czasami pojawiały się inne, pilniejsze priorytety. Sam uważa, że w tym roku nie jest przygotowany fizycznie na 100%, ale mimo tego zdecydował się na tę “wyrypę”. Scott Jurek przed pokonaniem szlaku Appalachów mówił, że do takiej próby człowiek szykuje się przez całą swoją karierę, więc Łukasz do swojego wyzwania podszedł w ten sam sposób. Jego partnerami w realizacji zamierzenia jest grupa Zabiegani z Częstochowy oraz  Firma Poltrax, dzięki której na bieżąco można śledzić, gdzie Łukasz w danym momencie się znajduje.

 

Swój projekt “GSS + GSB = 1000 km” realizuje samodzielnie, bez wsparcia. W pożywienie zaopatruje się w sklepach, restauracjach i okolicznych knajpkach. Nocuje w schroniskach, pensjonatach tam gdzie, akurat wypadnie nocleg. Po pokonaniu prawie 600 km twierdził, że biegnie mu się bardzo dobrze. Trzymamy za niego kciuki i obiecujemy przeprowadzić z nim wywiad po zrealizowaniu projektu.

 

Link do śledzenia aktualnej lokalizacji Łukasza na szlaku: https://www.poltrax.live/gss+gsb

 

Prywatny profil Łukasza: Wlodec Da Lukas.

 

Profil wydarzenia GSS + GSB = 1000 km.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij