Pruszkowski Ultras

Projekt bez tytułu

Damian Falandysz zawsze był usportowiony. Grał w piłkę, trenował kulturystykę, a bieganie stanowiło uzupełnienie tych treningów. W 2012 roku jego dwaj znajomi zapisali się na Bieg Niepodległości w Warszawie. Kiedy jeden z nich na tydzień przed zawodami złamał nogę, wtedy zapytał Damiana, czy nie chciałby go zastąpić. Ten się zgodził i bez przygotowania wystartował w butach do piłki halowej i ciężkim szarym dresie. Jednak coś ,,zaskoczyło” i od tamtej pory regularnie trenuje bieganie.

 

Teraz skupia się głównie na biegach ,,ultra”. Ma też dużo satysfakcji z udziału w zawodach na dystansie maratońskim. Szczególnie upodobał sobie formułę dwumaratonów. Krótsze dystanse traktuje treningowo jako weryfikację swojej formy. Obecnie przygotowuje się do nowego sezonu, a jego tygodniowy kilometraż wynosi ok. 150 km. W treningu uwzględnia wszelkie możliwe jednostki treningowe poczynając od interwałów 100-metrowych, a kończąc na 40-45 kilometrowych wybieganiach.

 

Damian mieszka w Pruszkowie i pracuje w firmie Dahliamatic zajmującej się m.in. wdrożeniami oraz serwisem aplikacji komputerowych. Jako Project Manager odpowiada za systemy typu ERP do obsługi procesów z zakresu księgowości. Uważa, że bieganie daje mu poczucie, iż nawet największe wyzwania w pracy i zadania są w jego zasięgu oraz sprawia, że niemożliwe nie istnieje.

 

– Bieganie daje mi dużo satysfakcji i siły – mówi. – Pokonanie morderczych dystansów ultra w górach czy szybkich ,,piątek” po asfalcie pozwala mi poznawać lepiej samego siebie i swoje możliwości. Na co dzień daje mi to dużo pewności siebie. Poza tym bieganie, wyjazdy na zawody i festiwale biegowe to świetny sposób na poznawanie fantastycznych ludzi.

 

Założył profil na Facebooku o nazwie ,,Pruszkowski Ultras”, żeby nie ,,spamować” swojego prywatnego tematami biegowymi. Poza tym chciał brać udział w rekrutacjach na ambasadora różnych sportowych marek, a posiadanie takiego konta to często jeden z wymogów. Publikuje tam treści dotyczące swoich startów w zawodach i treningów. Przekazuje emocje, odsłania kulisy biegów i taktykę oraz strategie żywienia. Opisuje też sprzęt z jakiego korzysta.

 

Za swój największy sukces uważa to, że potrafi układać sobie plany treningowe i startowe nie narażając się na częste urazy. Przez 10 lat biegania miał tylko jedną miesięczną przerwę spowodowaną kontuzją, mimo tego, że rocznie pokonuje nawet 6 500 km. Ma też spore osiągnięcia wynikowe. Zajmował 1 miejsca w Zimowym Festiwalu Ultra Way w Wejherowie (68km), w Warnelandzie w Łańsku (53km), w Dwumaratonie na Tarchominie (rekord trasy) oraz w Mistrzostwach Szczytna w biegu 12h (rekord trasy). Jest też dumny z 3 miejsca w Biegu 7 Szczytów podczas Dolnośląskiego Festiwalu Biegów (240 km).

 

Do biegów ultra przyciągnęło Damiana przekraczanie granic, bo każdy start to niewiadomo i wielka przygoda zarazem. Podczas 100-kilometrowego Warnelandu w Olsztynie po przebiegnięciu ponad połowy dystansu miał duży kryzys. Zadzwonił do żony, żeby po niego przyjechała, bo postanowił zejść z trasy. Odpowiedziała, żeby nie marudził tylko gnał do mety, bo tam będzie na niego czekać. Po tych słowach gnał jak szalony ze łzami w oczach, przegonił jeszcze kilku zawodników i ostatecznie zajął… 2 miejsce.

 

Marzy, żeby zdobyć medal w Mistrzostwach Polski w biegach ultra. Najbliższy czempionat jest już 23 kwietnia w Chorzowie w biegu 6-godzinnym. Wierzy, że niemożliwe nie istnieje. Chcąc wiele osiągnąć wstąpił do drużyny Rafała Kota – Górala z Mazur. To dla niego szansa na rozwój, wymiana doświadczeń i konsultacje z reprezentantem kraju i zwycięzcą wielu biegów ultra.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij