Roman Polko – praca a bieganie

Praca Dla Biegacza

Często trudno jest nam znaleźć czas na trening. Niektórzy biegają przed pójściem do pracy bladym świtem lub jeszcze w zupełnych ciemnościach. Inni natomiast wolą tę aktywność uprawiać po skończeniu swoich obowiązków zawodowych. A gdyby tak biegać w drodze do i z pracy, a nawet w trakcie?

 

Kto biega do pracy?

O takich doświadczeniach specjalnie dla portalu Praca Dla Biegacza opowiada generał Roman Polko, były zawodowy żołnierz, uczestnik misji wojskowych oraz zapalony biegacz, triathlonista i entuzjasta sportów wszelakich.

– Kiedyś bardzo się zirytowałem, – mówi na wstępie – bo przez 2 godziny jechałem do pracy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w Warszawie oddalonego od mojego miejsca zamieszkania o ok. 13 km. Po prostu utknąłem w korkach. Irytowało mnie też to, z czego korzysta wielu ,,urzędasów”, że przywozi mnie kierowca, który później nic nie ma do roboty i cały dzień na mnie czeka. Za państwowe pieniądze. To absurd.

   I od pewnego momentu zacząłem ubierać strój sportowy i biegałem do pracy – opowiada generał Polko.

– Już z samego rana poprawiało mi to humor, a moi podwładni zauważyli, że po takim wysiłku łatwiej się ze mną dogadać. Zwykle jako pierwszy docierałem do biura, co pozwalało mi w spokoju wziąć prysznic. Po takim porannym rozbieganiu człowiek ma w sobie dobrą energię, zaczyna pracę z uśmiechem na twarzy i z entuzjazmem.

 

Niektórzy biegają w pracy …

– Jednak to nie wszystko. Do biura wprowadziłem również zwyczaj biegania w trakcie godzin pracy.
Robiłem to kiedy się zmęczyłem i gdy ,,przymuliła” mnie ta urzędowa biurokracja. Ubierałem strój sportowy i biegałem w Łazienkach Królewskich – wspomina. – Wtedy bieganie było tam zakazane. Kiedy tamtejsi ochroniarze zwracali mi uwagę, rzucałem w biegu, że jak chcą mnie zatrzymać, to niech mnie najpierw dogonią i biegłem dalej. Minister po pewnym czasie już się do tych moich “przerw” w pracy przyzwyczaił. Gdy na pytanie, gdzie jest jego zastępca usłyszał: „poszedł pobiegać”, to tylko z aprobatą potakiwał: „aha”.

– W wielu zakładach pracy mogłoby to uchodzić wręcz za złamanie dyscypliny. W armii, jak tłumaczyłem ministrowi dyscyplina polega nie na wysiadywaniu roboczogodzin w miejscu pracy, ale na skutecznym realizowaniu postawionych zadań. A do tego czasem niezbędne jest „przewietrzenie” umysłu. Po jakimś czasie dołączyło do mnie kilku podwładnych. Później swoimi osiągnięciami zaczęła mi się chwalić sekretarka ministra, a na końcu także sam minister, który nawet zapisał się na Bieg Katorżnika. Ostatecznie, ze względu na kontuzję nie wystartował i zastąpiła go w naszej drużynie moja żona – Paulina. W takiej atmosferze pracowało nam
się dużo lepiej i myślę, że i efektywniej.

 

Warto łamać dotychczasowe zwyczaje

– Pewne standardy myślenia należy przełamywać – tłumaczy Roman Polko. – Dobrze by było, żeby osoby piastujące wysokie stanowiska wprowadzały takie pozytywne zmiany do pracy urzędów. Bieganie jest ważną kwestią w utrzymaniu formy przez pracownika. Przecież nie da się pracować przez bite osiem godzin siedząc za biurkiem! Poza tym wiele pomieszczeń biurowych nie jest klimatyzowanych i trzeba coś zrobić, żeby odświeżyć umysł. Większość osób chodzi na “fajkę”, czy na ,,ploty”, a przecież można robić to w aktywnej, zdrowszej formie. Potem szybki prysznic i jesteśmy znów gotowi do pracy. Takie podejście przejąłem ze służby w jednostkach specjalnych, gdzie podchodzono do tego w bardzo nowoczesny sposób. W efekcie ludzie lubili swoje miejsce pracy i gdy trzeba było zostawali po godzinach nie oczekując jakiejkolwiek rekompensaty.

 

Poznaj inne ciekawe osoby, o których piszemy na naszym portalu.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij