Runner from Reda

runner from reda

Michał Pusdrowski z Redy swoją przygodę z bieganiem zaczął we wrześniu 2013 roku mając jeden cel. Chciał zrzucić zbędne kilogramy, a jak sam przyznaje trochę się ich uzbierało. Schudł 40 kg, a przy okazji poprawiło się jego samopoczucie i zdrowie. Razem z aktywnością wprowadził też do swojego menu zbilansowaną dietę. 

 

– Biegać przy 125 kg nie jest łatwo, ale nie brakowało mi motywacji – mówi Michał Pusdrowski. – Zacząłem ruszać się z programem “Z kanapy do 5km”, gdzie był rozpisany plan marszobiegów. Chodziło o to, żebym w 30 dni mógł w stanie przebiec cały dystans. Jak przy każdym odchudzaniu w pierwszych tygodniach, miesiącach waga ,”leciała” jak szalona w dół. Przyszedł jednak dzień, w którym nagle wszystko zwolniło. Wtedy jeszcze bardziej zebrałem się w sobie i walczyłem. Zgubienie takiego nadbagażu trwało u mnie ok. roku. Zresztą nadal zrzucam wagę, bo niestety genetycznie mam tendencję do tycia i każde dłuższe poluzowanie prowadzi do przyrostu masy. Nauczyłem się prowadzić aktywny tryb życia, dbać o to co spożywam, a bieganie jest ze mną do dziś.

 

Kiedy Michałowi urodził się drugi syn – Kuba, okazało się, że chłopczyk ma poważną wadę serca. Obecnie jest po kilku operacjach, które mają przystosować połowę jego serca do takiej pracy, jakby miał je całe. W ciężkich chwilach, gdy syn przebywał w szpitalu, bieganie dla Michała Pusdrowskiego stało się swego rodzaju terapią. Pozwalało zwalczyć stres i “przewietrzyć” głowę. Pomagało i dodawało sił przed kolejnym dniem. Po operacjach i rehabilitacji, za zgodą lekarzy Michał biegał razem z Kubą. Oczywiście chłopiec podczas tej aktywności był w wózku biegowym. W okresie letnim takie wyjścia odbywały się 2-3 razy w tygodniu. Razem pokonywali ok. 10 km.

 

W pewnym momencie Michał Pusdrowski na Facebooku i Instagramie założył profil Runnerfromreda. Zamieszcza tam relacje z treningów i zawodów. Opisuje również swoją walkę ze zrzucaniem wagi. 

 

– Skłamałbym gdybym stwierdził, że nie mam kryzysów – opowiada. – Jestem uzależniony od biegania. Wiadomo, że jak jest cel np. start w zawodach, to i z motywacją jest lepiej. Ostatni kryzys miałem gdy rozpoczęła się epidemia Covid-19 i wszyscy wokół “trąbili”, by zostać w domu. Wtedy faktycznie odpuściłem na 2, czy 3 miesiące i moje bieganie było sporadyczne. Na szczęście mam to już za sobą, a obecnie rozkręcam się i pozytywnie patrzę w przyszłość  czekając na przyszłoroczne zawody.

 

Michał nie ma ulubionego dystansu. Najbardziej lubi ścigać się na “dyszkach”. Komfortowo czuje się na każdym dystansie do Maratonu włącznie. Za swój największy sukces uważa to, że 7 lat temu wyszedł pobiegać i tak zostało do dziś, o czym każdego dnia przypomina mu jego wieszak z medalami, który wisi koło łóżka. Cieszy się także z ukończenia Korony Półmaratonów Polski i rozpoczęcie walki o Koronę Maratonów. 

 

Biegacz z Redy lubi trenować w nowych miejscach i preferuje zwiedzanie poprzez bieganie. Przed jakąś podróżą planuje kilka tras w miejscowościach, gdzie będzie spędzał czas, a potem wgrywa do zegarka ich “tracki”. Dobrze biega mu się po ścieżkach Rezerwatu Przyrody Beka niedaleko Redy oraz nad Zatoką Pucką. Zakochał się też w przemierzaniu tras Puszczy Darżlubskiej i Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. 

 

W pewnym momencie przewartościował swoje plany oraz cele biegowe i stwierdził, że  bieganie na czas już go nie interesuje. Nie zależy mu tak bardzo na biciu rekordów życiowych i “urywaniu” z wyniku kilku sekund, tak jak to było kiedyś. Teraz biega dla siebie,  dla radości i przyjemności jaką daje mu ta aktywność. W maju o ile sytuacja w kraju na to pozwoli, chciałby zmierzyć się po raz pierwszy z dystansem ultra, czyli pokonaniem 50 km. Marzy też o starcie w jakimś biegu w górach. 

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij