Slow Jogging

slow jogging

Biegowy trening nie zawsze odbywa się w komforcie, a i o uśmiech przy rozwijaniu dużych prędkości też jest czasami trudno. Wielokrotnie myśl o zmęczeniu jakie nas czeka powoduje, że nie chce się wyjść pobiegać. Dla tych wszystkich, którzy obawiają się wysiłku i trudów treningu jest jednak wyjście – to Slow Jogging. Czym jest ta metoda treningowa?

 

Bieg z uśmiechem na ustach

Japoński profesor z Uniwersytetu Fukuoka, Hiroaki Tanaka chciał znaleźć sposób na dobrą kondycję organizmu, wyhamowanie skutków starzenia się oraz zgrabną sylwetkę. Dlatego szukał aktywności, którą będzie można uprawiać w każdym wieku. Chodziło, o to, żeby ćwiczyć w komforcie bez wielkiego zmęczenia i grymasów bólu na twarzy. Opracował więc metodę truchtu, który nie wyczerpuje organizmu, a ten kto ją stosuje cały czas może biec w tempie zwanym niko niko, czyli w tłumaczeniu z japońskiego – z uśmiechem. Ma być ono tak komfortowe, żeby można było swobodnie prowadzić konwersację, bez zadyszki i w bardzo dobrym samopoczuciu. Często dla lepszego zobrazowania mówi się, że tempo jest wolniejsze niż marsz.   

 

Zalety

– Slow Jogging to bieg w pierwszym zakresie tętna, więc ma te same zalety co umiarkowany wysiłek wytrzymałościowy – mówi Beata Brzezowska, trenerka tej metody z Warszawy. –  Spala tłuszcz, więc chudniemy. Buduje wydolność, co poprawia wytrzymałość. Może być jedną z jednostek treningowych naszego planu treningowego, czyli OWB1. Przeciwdziała chorobom cywilizacyjnym: chorobom serca, nadciśnieniu, miażdżycy (obniża poziom złego cholesterolu), cukrzycy (obniża poziom cukru), wielu nowotworom, osteoporozie. Wpływa na zahamowanie starzenia się i demencji starczej. Poprawia nastrój, bo wydzielają się endorfiny. Pomaga walczyć ze stresem.

 

Technika

Wiele osób, często w sposób mimowolny podczas biegania ląduje na pięcie. To może doprowadzić do dolegliwości, a nawet przewlekłych kontuzji. Stosując metodę Slow Jogging najpierw podłoża dotyka przód stopy. Jest to tzw. naturalne bieganie. Krok nie jest długi, a kadencja powinna wynosić 180 kroków na minutę.  

– Slow Jogging nie naraża nas na kontuzje, bo biegamy lądując na śródstopiu – przekonuje Beata Brzezowska. – Jest dla wszystkich, gdyż mogą go uprawiać osoby w każdym wieku, także z dużą nadwagą, o bardzo słabej kondycji i tacy, którzy nie lubią biegania, czy w ogóle sportu. Tu zmęczenie jest umiarkowanie. Truchtając w pierwszym zakresie możemy swobodnie rozmawiać. To dobry sposób na towarzyskie spotkanie i np. na ploteczki. Nie wymagana jest rozgrzewka, ani rozciąganie na koniec (choć ja je stosuję). Nie potrzeba specjalnej przestrzeni, bo truchtanie w domu, na małym kawałku podłogi, tam i z powrotem też przynosi efekty.

 

Jak trenować?

Ważną kwestią jest też postawa podczas biegu. Sylwetka jest wyprostowana. Nie patrzymy pod nogi, tylko wzrok kierujemy przed siebie na wysokości horyzontu. Pomaga w tym ułożenie podbródka, który jest delikatnie uniesiony ku górze. Oddech jest swobodny, naturalny.    

– Slow Jogging łatwo jest włączyć w codzienne życie – mówi Beata Brzezowska. – Zalecana dawka to 180 min w tygodniu przy dowolnym rozplanowaniu, np. 3 dni po godzinie, 6 dni po 30 min, czy trzy razy dziennie po 10 min. Można truchtać w drodze do sklepu po bułki, do pracy. Wszystkie te krótkie odcinki kumulują się. Ważne by uzbierać min 180 min w tygodniu.

 

Więcej na temat metody Slow Jogging można dowiedzieć się na stronie www.trenerslowjogging.pl

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij