Suskibiegacz

suski

Marek Witkowski z Suchej Beskidzkiej często stawał na podium startując w zawodach biegowych jako uczeń w szkole podstawowej, a później w średniej. Był szybki, jednak nie mógł rozwijać swojego talentu w tej dziedzinie, gdyż w okolicach jego miejscowości nie było żadnego klubu lekkoatletycznego. Z tego powodu przeniósł swoje zainteresowania sportowe na piłkę nożną. Podczas meczów był właśnie od zadań biegowych. Jednak po serii kontuzji zrezygnował z tej aktywności na korzyść… biegania. Trwa w tym już ok. 10 lat.

 

– Dzięki bieganiu stałem się innym człowiekiem – przekonuje. – Bardziej zdyscyplinowanym i lepiej zorganizowanym. To moja wielka pasja, która nauczyła mnie systematyczności.

 

W pewnym momencie postanowił dzielić się nią z innymi i założył profil ,,Suskibiegacz”. Nazwa pochodzi od Suchej Beskidzkiej, gdzie się urodził i mieszka. Jak sam mówi, uwielbia to miasto, bo ma swój urok. Tu prowadzi własną działalność gospodarczą. Sporą część czasu spędza na basenie jako instruktor pływania. Poza tym zajmuje się również trenowaniem innych amatorów i dzieci w klubie lekkoatletycznym, którego był współzałożycielem, bo przekazywanie wiedzy jest jego kolejną pasją. Uważa, że bieganie nauczyło go, żeby w trudnych chwilach się nie poddawać i wciąż dążyć do wyznaczonego celu.

 

Szczególnie pamięta swój pierwszy start w zawodach. Od razu porwał się na maraton odbywający się w Krakowie. Nigdy tego nie zapomni, gdy idąc na linię startu widział kilka tysięcy biegaczy oraz zgromadzonych kibiców, co go bardzo zaskoczyło, bo nie spodziewał się takich tłumów. Atmosfera była niesamowita. Teraz zdaje sobie sprawę, że pochopnie zdecydował się, by jego pierwsze zawody odbyły się na królewskim dystansie. Do tej pory pamięta jak cierpiał na trasie. Po 30-kilometrze zarzekał się, że nigdy więcej już nie wystartuje. Na mecie padł i długo nie mógł dojść do siebie. Przez tydzień z trudem wchodził po schodach. Emocje i radość z dokonanego wyczynu tak mu się spodobały, że jednak zmienił zdanie i zapisał się na kolejny bieg.

 

Najlepiej czuje się trenując 5-6 razy w tygodniu, a kilometraż waha się wtedy w granicach 70-80 km, a czasami nawet  dochodzi do 100 km. Szczególnie lubi starty w zawodach ulicznych, masowych z kilkutysięczną frekwencją. Preferuje biegi na 10 km oraz półmaraton. W nadchodzącym sezonie jego celem nr 1 jest poprawa czasu na tym pierwszym dystansie w okolicach 35 min.

 

W Suchej Beskidzkiej jest wiele możliwości na zróżnicowany trening biegowy. Znajduje się tu stadion lekkoatletyczny pokryty tartanem, gdzie Marek często szlifuje formę. Dużym atutem miasta jest jego położenie. Leży w Beskidach, co pozwala na urozmaicony trening, a także możliwość przygotowania się do biegów górskich. Czasami robi wypady do znajdującej się niedaleko Babiej Góry (1725m n.p.m.), gdzie w sezonie letnim praktycznie co weekend organizowane są zawody biegowe.

 

– Bieganie uczy pokory i szacunku do siebie i innych – mówi Marek Witkowski. – Poprzez wzloty i upadki niesamowicie kształtuje charakter i dodaje pewności siebie. Po bieganiu zawsze jest lepsze samopoczucie i dobry humor, co pozwala rozładować stres. Ta aktywność daje pozytywnego kopa!

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij