Ultra Dziku

dziku

Michał Fidor z Tychów nie lubił biegania, bo jako astmatyk łapał zadyszkę, kiedy musiał przebiec nawet jedynie 100 metrów na lekcjach w-f w szkole podstawowej. Jednak ponad 10 lat temu postanowił coś zmienić i zaczął truchtać 2-3 razy w tygodniu po 2,5 km i był to dla niego, jak sam to określa kosmos.  

 

  – Od pierwszego wybiegnięcia z domu zaczęła się w moim życiu dziać prawdziwa magia – opowiada. – Wszelkie problemy stawały się mniejsze i prostsze do rozwiązania. Zacząłem wychodzić z życiowego dołka i depresji. Dzięki bieganiu otworzyłem się na świat, życie, ludzi. Zostałem szczęśliwym człowiekiem, z kochającą rodziną, otwartą głową i mnóstwem znajomków, głównie biegowych.

 

Długodystansowiec

Michał biegał coraz więcej, a szczególnie polubił pokonywanie długich dystansów w górach. Relacje z tych wypadów zamieszczał na Facebooku, a skoro znajomi mówili, że dobrze się je czyta, to postanowił założyć fanpage i blog. Profil nazwał “Ultra Dziku”, bo lubi biegać w dzikich, nieprzebytych terenach. W humorystyczny sposób opisuje swoje przygody i zachęca innych do aktywności. Leśne ścieżki najczęściej przemierza w towarzystwie podobnych sobie ,,dzików”, czyli grupy biegowej RUNHOGS z Tychów, którą założył. Biegają nie tylko w kraju. Startowali w zawodach w Budapeszcie, Wiedniu, Hamburgu, Amsterdamie, a niektórzy z nich zakwalifikowali się do udziału w maratonie berlińskim.

 

Michał prowadzi działalność gospodarczą w branży graficzno-reklamowo-marketingowej. Uważa, że biegacze są ludźmi otwartymi na nowe wyzwania, konsekwentni w działaniu, a problemy rozwiązują w biegu, nie bojąc się ciężkiej harówki w drodze do celu. Wg niego są to cechy idealnego pracownika, wykute w biegowym ogniu. Należy do stowarzyszenia, które organizuje biegi. On  zajmuje się tam wizualnym całokształtem tych imprez. Głównym biegiem tworzonym przez tą grupę jest Tyski Półmaraton. Inne to przełajowy Bieg Jelenia na 8 km oraz Tyska Piwna Mila.  

Gdy Michał spełnił swoje marzenie biegowe i pokonał dystans maratonu, to zaczął łamać kolejne bariery. 80 km, 100 km, aż wreszcie 170 km na Ultra Trail Małopolska. We wrześniu tego roku ukończył Iron Run na Festiwalu Biegowym w Piwnicznej Zdrój co uważa za duży sukces. Razem ze swoim przyjacielem w formie self-supportu pokonał Główny Szlak Beskidzki (500 km) w 10 dni oraz Główny Szlak Sudecki (440 km) w 8 dni. Obydwa wyzwania miały cele charytatywne w ramach akcji Ultra Pomocni.

 

Biega regularnie i dużo km

Michał trenuje ok 4-5 razy w tygodniu. W miesiącu pokonuje od 180 do 280 km. Najczęściej trenuje w Tychach wokół jeziora paprocańskiego. Często  razem z ekipą wyrusza w góry zaliczając szczyt Klimczoka. Jego marzeniem jest udział w Badwater Ultramaraton w Dolinie Śmierci oraz Barkley Marathon. Chce też znów zmierzyć się z ,,bestią” jaką jest 240-kilometrowy Ultra Trail Małopolska (14000 m przewyższeń).  

 

  – Wiele przygód spotykało mnie na szlaku biegowym – wspomina. – Na pewno dużym wyzwaniem było przeżycie pięciu burz z piorunami w górach podczas jednego biegu. Kiedyś na trasie zawodów ultra zawodnicy znaleźli kotka, a ja go przygarnąłem. Świetnie było też pobiegać z doskonałymi zawodnikami: Joanną Jóźwik na Stadionie Śląskim oraz Darkiem Strychalskim podczas jego akcji pokonywania GSB. Nie zapomnę także nocnych zwidów w trakcie drugiej nocy na pewnych zawodach ultra. Tych przygód było tak wiele, że muszę wreszcie znaleźć czas, żeby opisać je wszystkie na blogu.

 

Poznaj biegaczki i biegaczy, o których piszemy na naszym portalu

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij