Ultra way – Wojtek Kotarba

ojtek kotarba

Wojtek Kotarba z Kielc nigdy nie trenował poważnie żadnej dyscypliny sportowej. Po studiach, praca zawodowa, brak ruchu i fatalna dieta doprowadziły go do otyłości.  W 2012 roku postanowił to zmienić, żeby lepiej się czuć i być zdrowszym. Poza tym jak sam podkreśla chciał być sprawniejszy jako tata, wtedy 2-letniej córki. Zaczął więc biegać zupełnie od zera. Najpierw truchtał po asfalcie, później spróbował startów w zawodach.

 

Uważa się za totalnego amatora, jednak z ambicjami do ciągłego przesuwania swoich możliwości oraz rywalizacji, tam gdzie to możliwe. Gdy krótkie biegi przestały wystarczać zdobył Koronę Maratonów Polskich. Później spodobały mu się zawody trailowe, zwłaszcza ultra, bo odkrył, że jego organizm dobrze znosi wielogodzinny wysiłek i ból. Na 27 ukończonych górskich ultramaratonów, tylko trzy były poniżej 100 km. Lubi, gdy jego zmagania trwają minimum kilkanaście godzin, a najlepiej jeszcze dłużej. Dystanse powyżej 150 km dają mu najwięcej przyjemności. Czas spędzany samotnie na trasie zawodów poświęca na refleksje, snucie różnych planów i przemyślenia. 

 

Osiąga całkiem niezłe rezultaty. Zajął drugie miejsce w Słowenii na Julian Alps Trail Run (174 km), piąte w Gorce Ultra Trail – Bieg 7 Wież (163 km), a także dziesiąte w Biegu 7 Szczytów (240 km). Jednak za największy sukces uważa, to że swoją pasją “zaraził” żonę i córki, dzięki czemu towarzyszą mu prawie na każdych zawodach. Cieszy się również, że każdy start skończył w dobrym zdrowiu i nigdy nie “zaliczył” DNF (did not finished).

 

– Bieganie jest mi niezbędne do funkcjonowania w pędzącym świecie i utrzymania równowagi między poszczególnymi obszarami życia – przekonuje. – Obecnie ta aktywność jest obecna w życiu całej mojej rodziny. Jestem biologiem molekularnym i pracuję jako doradca medyczny w dosyć dużej firmie farmaceutycznej w obszarze chorób rzadkich. Moim zdaniem sport, jak też każda pasja pozwala być szczęśliwszym człowiekiem i zarażać tym szczęściem innych. Ponadto chcąc uprawiać aktywność bez zaniedbywania rodziny, czy pracy, trzeba nauczyć się świetnego planowania dnia, żeby na wszystko starczyło czasu. 

 

Po setkach godzin spędzonych na samotnych treningach, wielu godzinach walki z własnymi ograniczeniami Wojtek miał dużo przeżyć  i refleksji. Postanowił, więc stworzyć blog o nazwie Ultra way. Dzieli się tam swoim doświadczeniem biegowym i pokazuje drogę, jaką przeszedł, żeby znaleźć aktywność, która daje mu szczęście. Razem z rodziną często podróżuje, a biegi ultra dla niego, jego żony i córek stały się pewną filozofią, zestawem niepisanych reguł, dzięki którym idą przez życie. Dlatego blog łączy bieganie, relacje bliskich, podróże i jak sam mówi sięganie po marzenia, nawet, gdy w danej chwili wydają się nieosiągalne. 

 

Wojtek ma bardzo dobre możliwości do trenowania. W okolicach Kielc jest wiele różnych górek. Na treningu nie ma problemów z zaliczeniem 800-1000 m przewyższenia na dystansie np. 25 km. Pół godziny drogi od Kielc są Góry Świętokrzyskie, które jak sam uważa tylko czekają na biegaczy. W trakcie biegania po terenach górskich doświadczył wielu przygód i niesamowitych doznań. W Alpach musiał kluczyć pomiędzy krowami, których na trasie GrossGlockner Ultra Trail były setki. Podczas ubiegłorocznego Biegu 7 Szczytów po około 200 km, zmieniając baterię w czołówce, upuścił zatyczkę od latarki. Było ciemno i nie mógł jej odnaleźć w  trawie i błocie. Pomogła mu biegnąca za nim mistrzyni biegów 24-godzinnych Patrycja Bereznowska. Okazało się, że zatyczka jest zabezpieczona przed zgubieniem i przymocowana do latarki, a Wojtek ze zmęczenia nie wiedział, że trzyma ją w ręku…

 

20 października spełnia swoje marzenie sprzed kilku lat i startuje w owianym legendami o trudnościach, biegu Diagonale des Fous odbywającym się w ramach Grand Raid na terytorium zamorskim Francji, wyspie Reunion. To będzie 28 ultramaraton Wojtka, do którego bardzo solidnie się przygotowuje. Myśli też, żeby kiedyś wystartować w 100-milowym Hardrock w USA, a także na najdłuższym dystansie w biegu dookoła Mont Blanc na festiwalu UTMB. Planuje również wziąć udział w jakimś biegu w Ameryce Południowej. Może w Patagonii? 

 

– Warto być aktywnym dla siebie, własnego zdrowia – mówi. – Pozwoli to najprawdopodobniej dłużej cieszyć się pięknym światem, na którym żyjemy. Poza tym bieganie jest najprostszą, najbardziej naturalną formą aktywności.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij