Ultra Wyjadacze

ultra wyjadacze

Grzegorz Goleś bardzo lubi pokonywać długie dystanse i startować w ultramaratonach. Postanowił stworzyć grupę, która będzie się nawzajem dopingować i motywować oraz umawiać na wspólne treningi, czy też zawody. Pomysł chwycił, więc utworzył profil na Facebooku, żeby pokazać szerszej publiczności jak wygląda wspólna aktywność. Obecnie członkowie grupy publikują informacje o swoim bieganiu i o tym co dzieje się w ich codziennym życiu. Opisują też swoje osiągnięcia oraz zamieszczają relacje ze startów w zawodach.

 

Profil nosi nazwę Ultra Wyjadacze, ponieważ członkowie grupy są obeznani i doświadczeni w przebywaniu w górach i obcowaniu z naturą. Stawiają sobie nowe cele i wyzwania nie tylko biegowe, a także pokonują swoje słabości. W lesie i w górach czują się jak ryba w wodzie. Chcą  przekazać  innym  w jaki sposób można obcować z naturą poprzez bieganie ultra. Uważają, że uczy ono szacunku do życia oraz do samego siebie. Dodaje również pewności w pokonywaniu trudów dnia codziennego.

 

W grupie jest osiem osób: Beata, Monika, Małgorzata Grzegorz, Paweł, Tomek, Wojtek i Janek. Mieszkają w Rzeszowie i Leżajsku. Reprezentują różne branże zawodowe. Wśród nich jest inżynier budownictwa, geodeta, pracownik produkcji, a także handlowcy i nauczyciele. Ich początki z ultra były różne.

– Biegać zacząłem w 2015 roku podczas pobytu w Anglii – mówi Paweł Zygmunt, członek grupy. –  Pierwsze dystanse to 3-5 km dla odstresowania po pracy. Kiedy zacząłem biegać po angielskich klifach, to była magia. Górki i szum morza. Pierwszy bieg górski to Breńskie Kierpce na 15 km w 2016 roku. No i tak mi się spodobało bieganie po górach, że prawie wyłącznie startuję w tamtych terenach. Trenuję głównie w lesie w okolicach Leżajska. Zdarza mi się biegać także po Pogórzu Dynowskim oraz Strzyżowskim, czasem w  Bieszczadach i Krynicy Górskiej. Rok temu startowałem w Ultra Janosiku na 55 kilometrów i po kilku pierwszych pomyliłem trasę. Wraz z czterema innymi biegaczami wylądowaliśmy na Słowacji. Musieliśmy wracać i mimo nadrobienia ok. 5-6 km, do mety dotarliśmy szczęśliwi.

 

Wojtek Kalandyk, też członek grupy mówi, że miłość do ultra zrodziła się przez przypadek. Po zakupie pierwszych butów do biegania, wydawało mu się, że podczas startu w zawodach na 10 km łatwo będzie mógł utrzymać tempo elity, bo dystans nie jest zbyt duży. Szybko okazało się, że był w błędzie, ponieważ niestety nie należy do demonów szybkości. Za to polubił długie wybiegania. W pierwszych zawodach ultra wziął udział po dziewięciu miesiącach biegania za namową kolegi ze studiów. Był to Ultramaraton Podkarpacki na dystansie 53 km z przewyższeniami 900 m. “Umierał” na trasie setki razy, “paliły” go mięśnie i do tego był odwodniony. Jednak po przekroczeniu linii mety już wiedział, gdzie jest jego miejsce: w górach, na totalnej “wyrypie”.

 

– Z racji dystansów jakie wybieram, to podczas zawodów przeważnie biegnę sam – mówi. – Trudno jest znaleźć partnera na długie ultra. Na treningach, póki mnie nie poniesie, staram się biegać z grupą. Mój ulubiony bieg, czyli Łemkowynę polecam każdemu. Najlepiej pełny dystans. 150 km czystego szaleństwa na trasie z Krynicy do Komańczy. Dwie noce i jeden dzień w dzikiej krainie Łemków. Tony błota, dziesiątki strumieni bez mostów, wspaniałe widoki i górki. Do tego “wypasione” punkty odżywcze: ratujące życie tosty w Iwoniczu i świetna zupa dyniowa na 130 km w Puławach. Atmosfera, z którą nie spotkałem się nigdzie indziej, wspaniali Wolo i mega satysfakcja jak wbiegasz na metę w środku nocy, a tam czekają na ciebie organizatorzy i twoja “ekipa sprzątająca” zombie.

 

– Ultra to nie tylko dystans – dodaje Grzegorz Goleś. – Muszą być góry, musi być las i błoto. Moim sukcesem jest pokonanie w tym roku dystansu 100 km w Krynicy Zdroju podczas Europejskiego Festiwalu Biegowego. W planach na 2023 rok mam starty w Etapowej Triadzie w Krościenku, zawodach w Szczawnicy i Biegu Rzeźnika. Marzę też o udziale w Łemkowynie na dystansie 150 km, bo Wojtek bardzo zachwala. Oczywiście pobiegnę tam jak zdrowie dopisze i…  żona pozwoli.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij