Zalatany Maciej

Zalatany Maciej

Maciej Szafrański pochodzi z Poznania i tu mieszka. Ze sportem miał kontakt już od najmłodszych lat, ponieważ jego mama jest nauczycielką wychowania fizycznego, a tata był zawodowym koszykarzem. Na rowerze jeździ nawet zimą, a biegać zaczął na początku 2019 roku. Jego pasją jest współzawodnictwo i rywalizacja oraz sam udział w zawodach. Lubi grupowe treningi i uwielbia kontakt z ludźmi, którzy są tak samo jak on “zakręceni” na punkcie biegania.

 

Maciej często brał udział w zawodach, dlatego znajomi namawiali go, żeby o tym pisał. Powodem, dla którego zdecydował się założyć fanpage była chęć zebrania w jednym miejscu wszystkich ciekawych wspomnień z treningów, zawodów czy innych imprez oraz umieszczenie tam wielu zdjęć. Profil nazwał “Zalatany Maciej, czyli krótka historia o tym, dlaczego nie lubię biegać”. “Zalatany” dlatego, że ciągle ma coś do zrobienia i wszędzie jest go pełno. “Krótka historia” – to forma autoironii, ponieważ gdy zaczyna z kimś rozmawiać, to nie może skończyć opowiadać. Co do nielubienia biegania, to najczęściej podczas zawodów zastanawia się po co mu to było, jednak po dotarciu na metę już planuje start w następnych. Na swoim profilu zdaje relacje z tego co się u niego działo przez cały tydzień, również ze sfery poza biegowej.

Maciej jeździ na rowerze, gra na perkusji w zespole i często z przyjaciółmi bywa na różnych koncertach. W domu odpoczywa w towarzystwie swoich dwóch kotów. Pracuje w biurze podróży. Bieganie pozwala mu odreagować od obowiązków oraz rozruszać się po kilku godzinach siedzenia w pracy. Jest członkiem klubu #biegiemwlas. W zawodach po nawierzchni asfaltowej bierze udział tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jednak bieganie po lesie jest przyjemniejsze. Sukces wg niego jest wtedy, gdy podczas zawodów wszystko zagra tak jak powinno oraz ukończy bieg pomimo różnych  przeciwności. Zdarzało mu się też kilka razy stawać na podium.

 

Maciej trenuje w Lasku Marcelińskim, po terenach miejscowości Dąbrówka i Zakrzewo, a także w okolicach Dziewiczej Góry k/Czerwonaka i Osowej Góry k/Mosiny. Teraz przygotowuje się do startu w Garmin Ultra Race w Gdańsku na 27 km. Planuje wreszcie wystartować na dystansie maratońskim, później w ultra oraz chce poprawić swoje rekordy życiowe na 5 i 10 km.

 

Lubi sprawdzać się w nietypowych warunkach. Podczas pewnych zawodów na dystansie 5 km poprawił swoją “życiówkę” zimą, po zmrożonej nawierzchni gdzie była tzw. nawrotka. W trakcie innych, tym razem na dystansie 10 km biegł jako czwarty, a zawodnicy będący przed nim byli wyraźnie lepsi. Powoli tracił motywację, żeby ich gonić i na kilometr przed metą doszedł go piąty zawodnik. Biegli tak razem jeszcze przez jakiś czas, gdy nagle Maciej usłyszał przez głośniki jak spiker zawodów mówi, że za chwilę na mecie pojawi się trzeci zawodnik. Wtedy nie zastanawiał się zupełnie, czy ten który “siedział” mu na plecach też to słyszał i przyspieszył ile tylko miał sił. Finisz miał jak to określają biegacze “w trupa”. Finalnie okazało się, że był trzeci w całym biegu. Do dzisiaj nie wie gdzie podział się ten zawodnik, który od startu biegł przed nim właśnie na trzecim miejscu.

– Czy polubię kiedyś bieganie? – Zastanawia się Maciej Szafrański. – Jeśli na trasie biegów będą podawać kawę, to kto wie – dodaje z uśmiechem. 

 

Zdjęcie: Tomasz Szwajkowski

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij