Zielone Bieganie

zielone bieganie

Marta Dębska mieszka i pracuje w Warszawie. Jej drugim domem jest Krynica-Zdrój. Jeździ tam często w odwiedziny do rodziców, a także po to, żeby móc pobiegać po górach, bez których jak twierdzi nie ma dla niej życia. Stara się ,,uciekać” na szlaki i leśne ścieżki, aby odetchnąć od rzeczywistości, a bieganie idealnie wpisuje się w tę formę relaksu oraz medytacji. To dla niej motor napędowy do działania, a także odpoczynek mentalny i możliwość bycia samej ze sobą.

 

– Moja przygoda z bieganiem zaczęła się w 2014, gdy pojechałam do USA do pracy i w obawie przed przytyciem, zaczęłam nieśmiało truchtać dookoła domu – mówi. – Po trzech miesiącach przebiegłam swój pierwszy półmaraton w Central Parku i spodobała mi się ta aktywność.

 

Marta chciała dzielić się swoimi biegowymi poczynaniami, więc założyła blog. Jeden z pierwszych wpisów odnosił się do nieudanej próby pokonania dystansu 100 km podczas Festiwalu Biegów w Krynicy-Zdrój. Otrzymała wtedy ogrom wiadomości z radami i informacjami, które okazały się bardzo pomocne w jej dalszym rozwoju biegowym. Profil nazwała ,,Zielonebieganie.pl”, co nawiązuje do diety roślinnej, którą stosuje, bycia świadomym użytkownikiem planety Ziemi i wielkiej miłości do natury. Na jego łamach stara się na bieżąco dzielić swoim doświadczeniem amatorskiej górskiej biegaczki. Zamieszcza treści poświęcone treningowi mentalnemu, byciu kobietą-biegaczką,  medytacji, a także przepisy na smakołyki i dania wegańskie.

 

– Jestem menadżerem w projektach IT duńskich korporacji – mówi Marta Dębska. – Bieganie  pozwoliło mi stać się bardziej zdyscyplinowaną, ale też nie narzucać sobie zbyt wielkiej presji. Sądzę, że nauczyło mnie pracować mądrzej. Trenuję bez opieki trenera, dużo się przy tym ucząc i popełniając wiele ciekawych błędów. To wszystko sprawia, że zyskuję sporo doświadczenia i z roku na rok staję się bardziej świadomą, rozsądną i silną biegaczką ultra.

 

W 2016 roku zainspirowana postacią Rich’a Roll’a (biegacz ultra, triathlonista, weganin, autor książki ,,Ukryta siła”) spróbowała przez tydzień jeść tylko produkty roślinne. Efekty ją zachwyciły. Zauważyła, że lepiej się czuje, szybciej regeneruje po wysiłku i nie ma problemów z jelitami. Obecnie 95% jej pożywienia stanowi dieta roślinna. Kiedyś zmagała się z zaburzeniami odżywiania, a żeby sobie z tym poradzić ,,uciekała” w góry na długie wybiegania. Pokochała biegi ultra, które dają jej poczucie wolności.

 

Najlepiej czuje się pokonując tygodniowo 80-90 km. Dodatkowo 3 razy trenuje na siłowni. W okresie wiosenno-letnim jeździ ok. 500-700 km miesięcznie na rowerze. Podczas zawodów górskich ma wielką frajdę, gdy na technicznych zbiegach zaczyna wyprzedzać zawodników, którzy na samym początku ,,cisnęli” niemiłosiernie. Podczas ostatnich zawodów, czyli Zimowej Triady startowała w trzech biegach dzień po dniu. Czuła wtedy ogromną wdzięczność, że może biegać przez cały weekend w wymarzonych zimowych warunkach. Gdy pokonywała szlaki w słuchawkach na uszach słuchając muzyki i podśpiewywała sobie, to mijani biegacze myśleli, że mówi do nich. Wtedy odrzuciła słuchawki i biegła dalej ciesząc się naturą.

 

Marta najbardziej lubi trenować w Beskidzie Sądeckim. Poleca trasę z Rytra niebieskim szlakiem na Przehybę, a następnie czerwonym na Wielki Rogacz i z powrotem do Rytra. Pokonuje też szlaki w Małych Pieninach od Szczawnicy, żółtym szlakiem na Palenicę, a następnie niebieskim na Wysoką, a potem już tylko zbieg zielonym do Jaworek.

 

Marzy, żeby nadal dobrze się bawić biegowo i nie narzucać sobie zbyt wiele. W tym roku jej priorytetowe starty to Lavaredo (80 km) i DFBG (240 km).

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Tweetnij
Share on linkedin
Udostępnij