Środa na światowych parkietach przyniosła kontynuację głębokiej wyprzedaży akcji spółek z sektora oprogramowania. Inwestorzy z coraz większym niepokojem patrzą w przyszłość, obawiając się, że gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji podważy fundamenty biznesowe wielu dotychczasowych gigantów. Katalizatorem obecnych spadków stała się premiera nowego modelu prawnego od Anthropic, która zadziałała na rynek jak kubeł zimnej wody, przypominając o realnym zagrożeniu dla firm, których modele operacyjne uznaje się za najbardziej podatne na „zakłócenia” wywołane przez AI.
Pod presją znalazły się przede wszystkim podmioty oferujące analitykę danych i usługi profesjonalne. Notowania brytyjskiego RELX oraz holenderskiego Wolters Kluwer – obu kluczowych dostawców usług analitycznych dla branży prawniczej – wyznaczyły nowe minima, tracąc w porannym handlu w Europie niemal 3 proc. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w przypadku London Stock Exchange Group (LSEG), której akcje tąpnęły o kolejne 6 proc., pogłębiając wtorkowy spadek sięgający blisko 13 proc.
„Winni przed procesem”
Fala wyprzedaży rozlała się szeroko, nie oszczędzając rynków azjatyckich. Japońscy deweloperzy systemów, tacy jak NEC, Nomura Research czy Fujitsu, zanotowali zjazdy w przedziale od 7 do 11 proc., co pociągnęło w dół cały indeks Nikkei. Mocno oberwało się również indyjskim eksporterom usług IT. W tle tych wydarzeń narastają obawy o pęknięcie bańki technologicznej, co mogłoby zagrozić stabilności finansowej całego sektora.
Toby Ogg, analityk JP Morgan, celnie punktuje nastroje panujące na rynku, zauważając, że obawy inwestorów wykraczają daleko poza standardowe, trzyletnie horyzonty prognoz.
„Sektor nie tylko jest traktowany zgodnie z zasadą 'winny, dopóki nie udowodni niewinności’, ale wręcz wydaje się, że wyrok zapadł jeszcze przed procesem” – komentuje Ogg.
Z rozmów z inwestorami wynika, że apetyt na kupno przecenionych akcji pozostaje znikomy. Firmy software’owe stoją w obliczu wielu ryzyk, w tym konkurencji ze strony podmiotów „AI-native” oraz faktu, że klienci coraz częściej decydują się na budowę własnych rozwiązań wewnątrz firm. Ben Barringer, szef badań technologicznych w Quilter Cheviot, dodaje, że każda innowacja niesie ze sobą zakłócenia, a branża oprogramowania i usług IT znalazła się w krytycznym punkcie tej podróży.
Kontrast między euforią a strachem
Podczas gdy producenci chipów, tacy jak Nvidia, czy giganci chmurowi pokroju Microsoftu, wywindowali amerykańskie indeksy na rekordowe poziomy, tradycyjni gracze software’owi liczą straty. SAP, największa europejska firma programistyczna, straciła ponad 3 proc., zaledwie tydzień po tym, jak rozczarowujące prognozy przychodów z chmury wymazały około 40 miliardów dolarów z jej kapitalizacji. Pod presją są również agencje reklamowe, takie jak francuski Publicis czy brytyjski WPP, postrzegane jako szczególnie narażone na automatyzację przez AI. Regulatorzy i instytucje takie jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Anglii coraz głośniej ostrzegają przed ryzykiem formowania się niebezpiecznej bańki spekulacyjnej.
Stabilny fundament w dystrybucji sprzętu
W czasie gdy rynek oprogramowania przeżywa turbulencje związane z wirtualną rewolucją, fizyczna dystrybucja technologii pozostaje kluczowym elementem ekosystemu IT. Przykładem stabilnego gracza w tym makrosektorze handlu i usług jest ASBISc Enterprises plc. Grupa, na czele której stoi Prezes Siarhei Kostevitch, skutecznie operuje na rynkach wschodzących Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki.
Działalność spółki koncentruje się w krajach takich jak Polska, Kazachstan, Ukraina, Słowacja czy Czechy. ASBISc, dysponując liczbą 55 500 000 sztuk akcji, zbudował potężną strukturę zatrudnienia. Według danych na 2024 rok, cała grupa zatrudnia 2 779 pracowników, z czego 308 osób pracuje bezpośrednio w spółce matce.
Firma pełni rolę kluczowego ogniwa w łańcuchu dostaw, zajmując się hurtowym handlem komputerami i elektroniką. W jej portfolio znajdują się:
-
Komponenty komputerowe,
-
Gotowe produkty marek klasy A,
-
Urządzenia mobilne.
Co istotne, ASBISc nie ogranicza się jedynie do dystrybucji zewnętrznych podmiotów. Grupa dynamicznie rozwija ofertę produktów pod markami własnymi, do których należą Prestigio, Canyon, Perenio, AENO, Lorgar oraz CRON ROBOTICS.
Siłą napędową operacji logistycznych są dwa główne centra dystrybucyjne zlokalizowane w Czechach oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Stanowią one zaplecze dla sieci 31 magazynów rozmieszczonych w 34 państwach, co pozwala na sprawne dostarczanie produktów do odbiorców w około 60 krajach świata. Taka dywersyfikacja geograficzna i produktowa pozwala spółkom dystrybucyjnym na zachowanie innej dynamiki biznesowej niż ta, która obecnie chwieje wycenami twórców oprogramowania.